Dni na pracę dyplomową
Tyle średnio zakładali studenci i tyle naprawdę potrzebowali. Mniej niż połowa zdążyła nawet w najgorszym scenariuszu.
Podasz trzy prognozy, najdokładniejszą, na wypadek gdyby wszystko poszło jak najlepiej, i na wypadek gdyby wszystko poszło jak najgorzej.
Zadanie składa się z czterech plansz z liczbami. Zobaczysz je, zanim zaczniesz, i podasz, ile czasu Ci zajmą. Potem klikasz liczby po kolei, a strona mierzy czas. Na końcu Twoja prognoza stanie obok tego, co działo się naprawdę, i obok wyników badań.
Obie wersje mają te same plansze. Pełna ma dodatkowo pięć pytań o to, ile trwały zadania w badaniach. Odpowiedzi zostają w Twojej przeglądarce i nigdzie nie trafiają. Możesz też od razu czytać dalej, ale tekst niżej zdradza, czego szuka zadanie.
W skrócie
To przekonanie, że własne zadanie pójdzie zgodnie z planem, choć podobne zadania w przeszłości trwały dłużej, niż się zakładało. W efekcie kończymy później, niż przewidujemy. Po angielsku: planning fallacy. Nazwę zaproponowali Kahneman i Tversky, a pierwsze duże badania przeprowadził zespół Rogera Buehlera. Spotkasz też nazwę „błąd planowania”.
Tu kryje się nazwa efektu i jego opis. Zdradzają, na czym polega zadanie, więc najpierw sprawdź się na sobie albo odkryj je od razu.
Złudzenie planowania
Roger Buehler, Dale Griffin i Michael Ross zadzwonili do 37 studentek i studentów psychologii z University of Waterloo, którzy kończyli pracę dyplomową. Każda osoba podała trzy daty oddania pracy. Pierwszą jak najdokładniejszą, drugą na wypadek, gdyby wszystko poszło jak najlepiej, i trzecią na wypadek, gdyby wszystko poszło jak najgorzej. Datę oddania zapisywał potem prowadzący kurs.
O ile się pomylili? Średnio pomylili się o ponad 21 dni, bo zakładali, że skończą za 33,9 dnia, a potrzebowali 55,5 dnia. W najdokładniejszej prognozie zmieściło się 29,7 na 100 osób, a w najlepszym scenariuszu niecałe 11 na 100. Nawet czas z najgorszego scenariusza, średnio 48,6 dnia, był za krótki. Dotrzymało go 48,7 na 100 osób, choć ta ostatnia różnica nie była istotna. Do analizy weszły 33 osoby, bo cztery nie oddały pracy w ciągu dwóch semestrów. Autorzy zauważyli też, że prognozy dobrze przewidywały, kto skończy wcześniej, a kto później. Mylił się sam poziom, przesunięty w stronę optymizmu.
Zadanie na tej stronie trwa kilka minut, a praca dyplomowa tygodnie. To ważna różnica. W badaniu z 2013 roku studenci przed zadaniem przewidywali, ile zajmie im odliczenie 250 kartek papieru w stosiki po 10. Mediana prognoz wyniosła 5 minut, a zadanie zajęło 7. Czas zaniżyło 83 na 100 osób. Inne osoby z tego badania przy korekcie krótkiego opowiadania z literówkami przewidywały 5,5 minuty, a zadanie zajęło 4. Tu czas przeszacowało 78 na 100.
| Plansza | Czas |
|---|
W pełnej wersji po planszach jest pięć zadań z badań, w których mierzono czas stoperem. Badani przewidywali go, zanim zaczęli. Przy trzech zadaniach zaniżyli czas, a przy dwóch go przeszacowali, choć nie zawsze była to różnica istotna. Kierunek błędu zależał od zadania.
| Zadanie | Ty | Prognoza badanych | Naprawdę |
|---|
Czas w minutach. Przy kartkach i korekcie to mediany z badania z 2013 roku, przy pozostałych średnie z badań z 2018 roku. Prognozy podawały osoby, które potem same wykonywały zadanie.
Najlepiej widać ten błąd na zadaniach, które trwają dni i tygodnie. Takiego zadania strona nie zmierzy, ale może zapamiętać Twoją prognozę. Wpisz jedną rzecz, którą chcesz skończyć w najbliższym czasie, i trzy daty, tak jak studenci u Buehlera. Gdy wrócisz na tę stronę, zapyta, kiedy naprawdę się udało. Zapis zostaje tylko w tej przeglądarce.
Plan zwykle wygląda rozsądnie, a jednak przyszłość rozjeżdża się z nim. Czym mózg buduje obraz tego, co dopiero ma się wydarzyć?
Co dzieje się w mózgu
O czym myśleli studenci, gdy przewidywali koniec zadania? W badaniu Buehlera prawie wszyscy brali pod uwagę plany na przyszłość, a o przeszłych doświadczeniach wspominało niecałe 9 na 100. Nie znamy badań mózgu przy takich prognozach. Zbadano za to, co się w nim dzieje, gdy ludzie wyobrażają sobie konkretne zdarzenie z własnej przyszłości. Te badania nie mierzyły czasu ani planów, więc pokazują tylko, które obszary pracują, gdy powstaje obraz przyszłości, a nie skąd bierze się błąd.
W badaniu Donny Rose Addis, Alany Wong i Daniela Schactera wzięło udział 16 osób, a dwie odpadły, bo podały za mało odpowiedzi. Badanie zatwierdziły komisje etyczne Harvardu i Massachusetts General Hospital. W skanerze osoba widziała rzeczownik jako podpowiedź i miała przypomnieć sobie konkretne zdarzenie z przeszłości albo wyobrazić sobie nowe zdarzenie z przyszłości. Zdarzenie miało pochodzić z ostatniego albo najbliższego tygodnia, roku lub okresu od 5 do 20 lat. Gdy miała zdarzenie w głowie, naciskała przycisk i do końca 20 sekund dodawała szczegóły. Badacze osobno analizowali więc budowanie zdarzenia i jego rozwijanie. Wyniki podali bez poprawki na liczbę porównań.
Karl Szpunar, Jason Watson i Kathleen McDermott zbadali 21 osób ze społeczności Washington University. Na hasło, takie jak „Urodziny”, osoba przez 10 sekund wyobrażała sobie zdarzenie ze swojej przyszłości, przypominała sobie zdarzenie z przeszłości albo wyobrażała sobie byłego prezydenta Billa Clintona w podobnej sytuacji. To ostatnie zadanie miało oddzielić samo wyobrażanie od myślenia o sobie w czasie. W żadnym z dwóch badań nie znalazł się obszar silniej aktywny przy przeszłości niż przy przyszłości.
Kształty obszarów pochodzą z atlasu kory HCP-MMP1, a hipokamp z atlasu struktur podkorowych. Zaznaczamy obszary atlasu najbliższe miejscom podanym w pracach. To przybliżenie miejsca, a nie zmierzona aktywność. Model można obracać palcem albo myszą.
U Addis i współpracowników lewy hipokamp był aktywny przy budowaniu i rozwijaniu zdarzeń z przeszłości i z przyszłości. W fazie budowania ten wynik przeszedł tylko łagodniejszy próg, przyjęty dla obszarów wybranych przed badaniem. Prawy hipokamp włączał się przy budowaniu zdarzeń przyszłych, a przy przeszłych nie, także przy tym łagodniejszym progu. Jego aktywność była słabsza niż lewego.
Autorzy przypuszczają, że prawy hipokamp może reagować na nowość, bo zdarzenie z przyszłości trzeba złożyć z elementów, których jeszcze nigdy nie ułożono w ten sposób. Piszą o tym jako o jednej z możliwości. U Szpunara i współpracowników zamiast hipokampa wspólną aktywność pokazał sąsiedni zakręt przyhipokampowy.
U Addis i współpracowników najwięcej wspólnych obszarów pojawiło się wtedy, gdy zdarzenie już było w głowie i osoba dodawała szczegóły. Autorzy nazywają to siecią pamięci autobiograficznej. Należą do niej między innymi przyśrodkowa kora przedczołowa, tylna część zakrętu obręczy z korą retrosplenialną i zakręt przyhipokampowy. U Szpunara i współpracowników te same okolice zachowywały się przy przyszłości i przy przeszłości prawie identycznie. W przyśrodkowej korze przedczołowej była to jednak raczej mniejsza deaktywacja niż wzrost aktywności.
Szpunar i współpracownicy proponują wyjaśnienie, że ludzie umieszczają swoje przyszłe zdarzenia w dobrze znanych miejscach. Wspierają to opisami badanych, którzy często wyobrażali sobie znajome otoczenie i znajomych ludzi, ale liczb z tych opisów nie podają. Sami zastrzegają, że brak różnicy w statystyce nie dowodzi, że przyszłość i przeszłość są dla mózgu tym samym.
U Szpunara i współpracowników przy przyszłości mocniej niż przy przeszłości pracowały lewa kora przedruchowa, lewy przedklinek i prawa część móżdżku. Autorzy łączą te obszary z wyobrażaniem sobie ruchów. Przypuszczają, że wyobrażając sobie przyszłość, trzeba ułożyć nową sekwencję działań, a przy wspomnieniu sekwencja jest już gotowa. Sami dodają, że jeśli tak jest, te obszary nie są wyspecjalizowane w przyszłości, a po prostu robią więcej przy trudniejszym zadaniu. Były zresztą aktywne, choć słabiej, także przy wyobrażaniu sobie Billa Clintona.
U Addis i współpracowników przy budowaniu przyszłych zdarzeń mocniej pracowała przyśrodkowa część prawego bieguna czołowego, wynik przy łagodniejszym progu. Autorzy wiążą ją z myśleniem o przyszłości na podstawie wcześniejszych badań. Zwracają też uwagę, że część różnic między przyszłością a przeszłością wynikała z mniejszej deaktywacji albo pojawiała się także w zadaniach kontrolnych, więc nie świadczy o niczym typowym dla przyszłości.
Na co dzień
Czy przeciągają się tylko prace na studia? W drugim badaniu Buehlera i współpracowników przeciągały się także zadania spoza studiów. Studentki i studenci psychologii opisywali rzeczy, które chcieli skończyć w najbliższym tygodniu, jedną na studia i jedną spoza studiów. Na studia były to na przykład eseje albo sprawozdania z laboratorium, a poza studiami naprawa roweru, sprzątanie mieszkania albo list do przyjaciela. Przy każdej rzeczy podawali dzień i godzinę, w której skończą. Do analizy weszło 101 osób ze 104. Zadania na studia według prognoz miały zająć 5,8 dnia, a zajęły 10,7. Pozostałe miały zająć 5 dni, a zajęły 9,2. W przewidzianym czasie skończono 37 na 100 zadań na studia i 42,5 na 100 pozostałych.
Czy studenci wierzyli w te daty? Nie traktowali ich jako pobożnych życzeń. Pewność, że zdążą, oceniali średnio na 74 na 100 przy zadaniach na studia i 70 na 100 przy pozostałych. Co ciekawe, terminów zewnętrznych zwykle dotrzymywali. Spośród 62 osób, które miały zewnętrzny termin, przed nim skończyło 81 na 100. Ich własne prognozy były jednak dużo krótsze i zmieściło się w nich niecałe 39 na 100. Autorzy uznali, że studenci nie docenili, jak bardzo to termin decyduje o dniu, w którym kończą.
Dzień skończenia to co innego niż liczba godzin pracy. Zespół Jessiki Wiese poprosił 196 osób w internecie o prognozę dla dużego projektu na najbliższe dwa tygodnie. Były wśród nich remont łazienki i namalowanie obrazu. Po dwóch tygodniach 125 osób, które skończyły, przewidywało średnio skończyć 3,25 dnia przed terminem, a skończyło 2,15 dnia przed nim. Godziny pracy przewidziały za to prawie dokładnie, 17,4 wobec 17,3. Mylił się kalendarz, a nie wycena pracy.
W dużych inwestycjach liczby są jeszcze większe, ale tu trzeba uważać z wyjaśnieniem. Bent Flyvbjerg, Mette Skamris Holm i Søren Buhl zebrali dane o 258 projektach transportowych z 20 krajów, o wartości 90 miliardów dolarów. Rzeczywisty koszt przekroczył szacunek w 86 przypadkach na 100, średnio o 28 na 100, przy kolei o 45. Dotyczy to kosztów, nie czasu, a autorzy tłumaczą to przede wszystkim celowym zaniżaniem szacunków, a nie pomyłką. Zaznaczają przy tym, że nie mają na to ostatecznego dowodu.
Tyle średnio zakładali studenci i tyle naprawdę potrzebowali. Mniej niż połowa zdążyła nawet w najgorszym scenariuszu.
Tak oceniali swoje szanse studenci przy zadaniach na studia. W przewidzianym czasie skończono 37 na 100 tych zadań.
Tyle godzin pracy nad projektem przewidywali ludzie i tyle przepracowali. Mimo to skończyli później, niż zakładali.
Czy da się przed tym obronić?
W czwartym badaniu Buehlera i współpracowników 123 osoby miały do zrobienia zadanie na komputerze, na około godzinę pracy, z terminem za tydzień albo dwa. Komputer po cichu zapisał, kiedy skończyły. Ludzie mówili, że podobne zadania kończą zwykle około dnia przed terminem. Prognozowali jednak, że tym razem skończą około 4 dni przed nim. Osoby, które przed prognozą tylko przypomniały sobie wcześniejsze zadania, przewidywały tak samo optymistycznie jak pozostałe.
Pomogło dopiero polecenie, żeby napisać, kiedy skończyłyby, gdyby pracowały tak jak zwykle, i ułożyć na tej podstawie wiarygodny scenariusz. Ta grupa przewidziała 7 dni i skończyła po 7 dniach. W przewidzianym czasie zdążyło 60 na 100 osób, a w grupie bez żadnego polecenia 29 na 100. Prognozy przestały więc być optymistyczne, ale nie stały się trafniejsze. Średni błąd w dniach, bez względu na kierunek, był w każdej grupie podobny.
Czy pomaga planowanie od końca? W badaniu Wiese i współpracowników pomogło planowanie wstecz. Osoby, które układały plan od dnia skończenia do dziś, przewidziały skończenie 2,8 dnia przed terminem i skończyły 2,6 dnia przed nim. W grupach, które planowały od dziś do przodu albo dowolnie, różnica wynosiła około 2 i 1,2 dnia. Mechanizm nie jest pewny. W jednym z badań część efektu wyjaśniały nowe spostrzeżenia i liczba kroków planu. Autorzy nie potrafili ocenić, na ile prognozę przyciągał sam termin, ale uważają, że nie tłumaczy on całego efektu. Samo rozpisanie planu na kroki, gdy planowało się do przodu, nie wystarczyło.
A gdy zadanie zna się z własnego doświadczenia? Znajomość zadania też pomaga, choć inaczej, niż mogłoby się intuicyjnie wydawać. Thomas i König dawali studentom do sformatowania długi esej. Osoby, które tydzień wcześniej formatowały ten sam esej, przewidywały czas trafniej. Działo się tak jednak głównie dlatego, że za drugim razem pracowały szybciej. Podanie ludziom dokładnego czasu z pierwszego razu nie zmniejszyło błędu. Michael Roy i współpracownicy radzą zapisywać, kiedy się zaczyna i kończy podobne zadania, bo według nich prognozy psuje przede wszystkim pamięć, która skraca przeszłe zadania. To rada autorów, a nie sposób sprawdzony w ich badaniach.
Czy Twoi znajomi trafią z czasem lepiej? Sprawdź, zanim przeczytają tę stronę.
O co spierają się badacze
Buehler i współpracownicy uważają, że prognozując, patrzymy na plan, a przeszłość pomijamy. Gdy studenci przewidywali czas głośno, 74 na 100 ich wypowiedzi dotyczyło przyszłości, prawie wyłącznie planów, a 7 na 100 przeszłych doświadczeń. Własne spóźnienia tłumaczyli częściej niż spóźnienia znajomych przyczynami przejściowymi i dotyczącymi jednej sytuacji. Michael Roy, Nicholas Christenfeld i Craig McKenzie odpowiadają w przeglądzie z 2005 roku, że ludzie korzystają z pamięci, tylko pamięć skraca przeszłe zadania. W zebranych przez nich sześciu badaniach, w których ludzie oceniali, ile czasu upływa, zwykle w ciągu mniej więcej godziny, mediana zaniżenia wyniosła 12 na 100, a w badaniach prognoz 15 na 100, czyli była podobna. Sami przyznają, że nie wiadomo, dlaczego pamięć skraca czas, i że prognozy mają zapewne wiele przyczyn.
Czy długość zadania zmienia kierunek błędu? W badaniu Roya i Christenfelda z 2008 roku osoby liczące kartki przeszacowywały czas, gdy zadanie trwało około minuty, a zaniżały, gdy trwało dłużej. Granica wypadła między półtorej a dwiema minutami, choć przeszacowanie przy krótkich zadaniach nie było istotne. Autorzy piszą, że jednej granicy dla wszystkich zadań raczej nie ma. Halkjelsvik i Jørgensen w przeglądzie z 2012 roku podważają samą prawidłowość „krótkie przeszacowane, długie zaniżane”. Uważają, że po części może ona być złudzeniem statystycznym, które bierze się z przypadkowego błędu. Zauważają też, że zależnie od rodzaju badania i poziomu analizy w badaniach inżynierskich i z zarządzania zaniżanie czasu raportowano częściej niż zawyżanie, a w badaniach psychologicznych już nie.
Czy dzień skończenia i godziny pracy to ta sama prognoza? Buehler pytał o dzień skończenia, a Roy o czas samej pracy w laboratorium. To mogą być różne prognozy. Roy i współpracownicy w 2013 roku dopuszczali, że powstają inaczej, choć w przeglądzie z 2005 roku uznali je za podobne. Halkjelsvik i Jørgensen piszą, że wiele badań tego nie rozróżnia. W projektach Wiese i współpracowników zaniżony był dzień skończenia, a liczba godzin pracy nie.
Osobny spór dotyczy wielkich inwestycji. Flyvbjerg i współpracownicy odrzucają optymizm jako główną przyczynę przekroczeń kosztów, bo przez 70 lat zawód nie nauczył się ich unikać, i wskazują celowe zaniżanie.
Źródła i siła dowodów
Efekt opisali Buehler, Griffin i Ross (1994) w czterech badaniach z prognozą i pomiarem oraz jednym z obserwatorami. Przegląd Roya i in. (2005) zestawił kilkadziesiąt wyników z kilkunastu prac, w których dłuższe zadania zwykle niedoszacowywano, a krótsze częściej przeszacowywano. Przegląd z 2012 roku (Halkjelsvik i Jørgensen, 2012) wskazuje, że w badaniach psychologicznych zaniżanie nie przeważa nad zawyżaniem. Nie znamy metaanalizy ani wspólnie zaplanowanego powtórzenia w wielu laboratoriach. Część badań opiera się na tym, kiedy ludzie sami deklarują skończenie.
Nie znamy badań obrazowania mózgu, badań osób z uszkodzeniem mózgu ani badań ze stymulacją, w których ludzie przewidywaliby czas własnych zadań. Scena pokazuje dwa badania fMRI z 2007 roku nad wyobrażaniem przyszłości. Addis i in. zbadali 16 osób, z których 14 weszło do analizy, i podali wyniki bez poprawki na liczbę porównań. Szpunar i in. zbadali 21 osób przy progu dobranym dla całego mózgu. Żadne z nich nie mierzyło prognoz czasu.
Plansze z liczbami od 1 do 36 w losowym układzie, cztery w każdej wersji. Przed zadaniem trzy prognozy jak u Buehlera i in. (1994), najdokładniejsza, na wypadek gdyby wszystko poszło jak najlepiej i na wypadek gdyby wszystko poszło jak najgorzej, oraz ocena szansy na zmieszczenie się w najdokładniejszej prognozie. Pola nie mają wartości startowej, bo taka wartość mogłaby podsuwać odpowiedź. Strona mierzy czas od pokazania pierwszej planszy do kliknięcia ostatniej liczby. Zadanie jest krótkie, a w krótkich zadaniach ludzie często przeszacowują czas (Roy i in., 2005), więc wynik w obie strony jest możliwy i nie musi pokazać efektu. W pełnej wersji pięć zadań z badań, w których czas mierzono stoperem. Odliczenie 250 kartek i korekta strony tekstu pochodzą z eksperymentu 1 Roya i in. (2013), 108 par studentów, 106 w analizie, mediany z warunku, w którym czas przewidywano przed zadaniem. Formatowanie eseju i wieża z klocków pochodzą z eksperymentów 2 i 3 Thomasa i Königa (2018), po 40 osób, a zamek z 68 elementów z eksperymentu 1, 20 osób. To średnie z pierwszego wykonania. Przy zamku przeszacowanie nie było istotne. W eksperymencie 2 wieżę z klocków przewidziano na 26 minut, a zajęła 29,8, przy różnicy nieistotnej. Prognoza dla prawdziwego zadania zostaje w pamięci przeglądarki (localStorage).
Powierzchnia kory pochodzi ze średniej grupowej HCP S1200 (Van Essen i in., 2013), a granice obszarów z atlasu HCP-MMP1 (Glasser i in., 2016). Hipokamp pochodzi z Melbourne Subcortex Atlas (Tian i in., 2020). Obie prace podają współrzędne w układzie Talairacha, przeliczone tu na MNI według Lancastera i in. (2007), więc położenie jest przybliżone. Addis i in. (2007): lewy hipokamp −22, −18, −13 (wspólny dla przeszłości i przyszłości); prawy hipokamp 40, −22, −11 (budowanie przyszłych zdarzeń); lewy zakręt przyhipokampowy −18, −35, −3, obszary PreS i H; lewa przyśrodkowa kora przedczołowa −2, 62, 4, obszary 10v i 10r po obu stronach; tylna część zakrętu obręczy −12, −41, 39 i 2, −50, 17, obszary 23c, v23ab i RSC po obu stronach; prawy biegun czołowy 4, 57, 21, obszar 10d. Szpunar i in. (2007): lewy zakręt przyhipokampowy −17, −37, −9, obszar PHA1; tylny zakręt obręczy −8, −60, 11, obszar POS1; lewy przedklinek −8, −66, 53, obszar 7Am; lewa kora przedruchowa −28, 3, 55, obszary i6-8 i 6a.