Próg, który robił różnicę
Po uwzględnieniu tła dzieci czekające dłużej niż 20 sekund wypadały w nauce podobnie, bez względu na to, ile dokładnie czekały.
Heurystyki i błędy poznawcze · Efekty, które nie przetrwały
Nie obronił się
Przedszkolak siedzi sam przy stoliku, a przed nim leży smakołyk.
Dziecko może zjeść smakołyk od razu albo poczekać, aż dorosły wróci, i dostać więcej. W latach 60. i 70. Walter Mischel badał tak setki dzieci z przedszkola przy Uniwersytecie Stanforda. Gdy po latach odnalazł część z nich, okazało się, że te, które czekały dłużej, miały wyższe wyniki egzaminu na studia. Test pianki Marshmallow trafił do poradników i na szkolenia jako sposób przewidywania sukcesu. Zanim przeczytasz, co stało się z nim później, obstaw wyniki kilku badań.
Cztery zakłady o wyniki badań. Odpowiedzi zostają w Twojej przeglądarce i nigdzie nie trafiają. Możesz też od razu czytać dalej, ale tekst niżej zdradza wynik.
W skrócie
To zadanie dla przedszkolaków, w którym dziecko wybiera między mniejszą nagrodą od razu a większą po czekaniu. Dzieci rzeczywiście bardzo różnią się czasem czekania, a wyniki testu wiążą się z wynikami w szkole. Słynna obietnica, że kilka minut czekania w wieku czterech lat przepowiada sukces w dorosłym życiu, nie potwierdziła się. W dużych badaniach związek był słaby i w większości znikał po uwzględnieniu tła rodzinnego, warunków w domu i wczesnych zdolności dziecka.
Tu kryje się opis efektu. Zdradza wynik zakładów, więc najpierw obstaw albo odkryj go od razu.
Test pianki Marshmallow
Amerykańskie badanie wczesnej opieki nad dziećmi i rozwoju młodzieży, prowadzone przez Narodowy Instytut Zdrowia Dziecka i Rozwoju Człowieka (NICHD), śledziło od urodzenia dzieci z 1364 rodzin z dziesięciu miejsc w Stanach Zjednoczonych. W latach 1995-1996, gdy miały 4,5 roku, przeszły test pianki. Mogły wybrać ulubiony smakołyk, na przykład cukierki M&M's albo precelki, a czekanie trwało najwyżej 7 minut. W latach 2017-2018, gdy miały 26 lat, odpowiadały na pytania o swoje życie. Do analizy weszły 702 osoby.
Zespół Jessiki Sperber, Deborah Lowe Vandell, Grega Duncana i Tylera Wattsa z góry opisał i zarejestrował plan analizy. Sprawdzał 9 rzeczy: wykształcenie, zarobki, zadłużenie, objawy depresji, wskaźnik masy ciała, używki, kontakt z policją, impulsywność i ryzykowne zachowania. Gdy uwzględniał tylko wiek dziecka w chwili testu, dłuższe czekanie wiązało się z nieco wyższym wykształceniem i nieco niższą masą ciała, w obu przypadkach słabo. Pozostałe siedem związków było w granicach przypadku. Po uwzględnieniu tła rodzinnego, środowiska domowego i wczesnych zdolności dziecka żaden z 9 związków nie był istotny. Autorzy podsumowali, że wynik testu nie przewiduje rzetelnie życia dorosłego. Gdy zamiast minut porównali grupy dzieci według czasu czekania, kilka związków wyszło istotnych, ale w kierunku przeciwnym do oczekiwanego.
W latach 2012-2013 zespół, w którym byli sam Walter Mischel i jego wieloletni współpracownicy Yuichi Shoda i Philip Peake, odnalazł 113 osób, które w latach 1967-1973 przeszły test w przedszkolu przy Uniwersytecie Stanforda. Badacze sprawdzali 11 wskaźników finansowych i życiowych, między innymi majątek, dochody, wysoko oprocentowane długi, oszczędzanie i wykształcenie. Z góry przewidzieli i zarejestrowali, że wynik testu nie będzie ich przewidywał. Tak też wyszło. Średni związek wyniósł 0,02, czyli praktycznie zero.
Czy coś przewidywało te wskaźniki lepiej? Lepiej przewidywał je wskaźnik samokontroli złożony z ocen rodziców i samych badanych w wieku 17, 27 i 37 lat. Średni związek wyniósł 0,19, a 10 z 11 wskaźników szło w oczekiwanym kierunku. Dołączenie do niego wyniku z przedszkola niczego nie zmieniło. Autorzy zaznaczają, że próba była mała i nietypowa, bo 97% badanych skończyło czteroletnie studia.
Skąd zatem wzięło się przekonanie, że kilka minut przy piance przepowiada przyszłość?
Skąd się wziął
Walter Mischel w latach 60. i 70. badał w przedszkolu Bing przy Uniwersytecie Stanforda, co pomaga małym dzieciom czekać. Dziecko siedziało samo w pokoju bez zabawek. Gdy chciało przerwać czekanie, dzwoniło dzwonkiem i dostawało mniej cenioną nagrodę.
Czy chodziło o jedną piankę i dwie? W słynnej pracy z 1972 roku nie o to chodziło. Dziecko wybierało, czy woli piankę, czy precelek, i na wybrany smakołyk musiało czekać do 15 minut. Nagrodą wydawaną od razu, po dzwonku, był ten drugi.
Co pomagało dzieciom czekać? Pomagało odwrócenie uwagi od smakołyku. Gdy smakołyki leżały na stole i dziecko nie miało czym się zająć, czekało średnio krócej niż pół minuty, a żadne z 10 dzieci nie wytrwało 15 minut. Gdy dostało zabawkę albo polecenie, żeby myśleć o czymś przyjemnym, czekało średnio 8,6 i 12,1 minuty. Gdy smakołyki były zakryte, a dziecko miało myśleć właśnie o nich, wytrzymywało niecałą minutę. Autorzy uznali, że prawie każde dziecko potrafi długo czekać, jeśli ma dobry sposób na odwrócenie uwagi.
W latach 1968-1974 w eksperymentach tego rodzaju wzięło udział 653 dzieci. W latach 1981-1982 Mischel, Shoda i Peake wysłali ankiety do rodziców, których adresy udało się znaleźć. Na podstawie odpowiedzi o 95 dzieciach w wieku około 16 lat opisali w 1988 roku, że te, które dłużej czekały w przedszkolu, rodzice oceniali jako lepiej skupione, bardziej rozsądne i lepiej radzące sobie ze stresem. Nagrody i warunki różniły się między badaniami. Bywały pianki, precelki, a nawet plastikowe żetony do pokera, raz zakryte, raz na widoku.
Jak zebrano wyniki egzaminu przed studiami? W 1984 roku, w drugiej fali ankiet, ci sami autorzy zebrali od rodziców wyniki egzaminu SAT, który w Stanach Zjednoczonych zdaje się przed studiami, a opisali je w 1990 roku. Podało je 94 rodziców. Badacze podzielili dzieci według tego, w jakich warunkach przechodziły test. W jednym warunku, z nagrodami na widoku i bez podpowiedzi, jak sobie radzić z czekaniem, dłuższe czekanie wiązało się z wyższym wynikiem SAT. Korelacja wynosiła 0,42 dla części językowej i 0,57 dla części matematycznej. W tej grupie było 35 dzieci. W trzech pozostałych warunkach korelacje były ujemne i w granicach przypadku.
Autorzy pisali ostrożnie. Podkreślali, że nawet najwyższe korelacje tłumaczą około 25% różnic między osobami, a przy tak małej próbie mogą zawyżać prawdziwy związek. Wzywali do powtórzeń na innych grupach. Tę ostrożność zgubiła popularna wersja historii. W 2014 roku ukazała się książka Mischela „The Marshmallow Test”, wydana także po polsku jako „Test Marshmallow”, a test stał się symbolem tezy, że samokontrola w dzieciństwie przepowiada sukces.
Co pokazały badania na większych i bardziej zróżnicowanych grupach?
Powtórzenia
W 2018 roku Tyler Watts, Greg Duncan i Haonan Quan powtórzyli pomysł Mischela na danych z badania NICHD. Wzięli tylko ten warunek, który w 1990 roku dał wyraźny wynik, czyli smakołyk na widoku i brak podpowiedzi. Główną grupą były 552 dzieci matek bez wyższego wykształcenia, prawie 16 razy więcej niż w kluczowej grupie z 1990 roku. Dla porównania przeanalizowali też 366 dzieci matek z dyplomem studiów.
Czy związek z nauką się powtórzył? Dłuższe czekanie wiązało się z lepszymi wynikami w nauce w wieku 15 lat, ale związek był mniej więcej o połowę słabszy niż w pracach Mischela. Gdy badacze uwzględnili tło rodzinne, warunki w domu i zdolności dziecka do trzeciego roku życia, malał o około dwie trzecie. Po dodaniu zdolności i zachowania dziecka w chwili testu był już w granicach przypadku. Z zachowaniem w wieku 15 lat, zgłaszanym przez matki, test nie wiązał się prawie wcale, nawet bez żadnych poprawek.
Każdy punkt niżej mówi, w ilu przypadkach na 100, gdy z dwojga dzieci jedno czekało dłużej, to samo dziecko miało też wyższy wynik po latach. 50 na 100 to brak związku, jak przy rzucie monetą. Kreska pokazuje przedział podany w pracy albo wyznaczony z danych w niej podanych.
| Badanie i wynik | Na 100 |
|---|
Dlaczego pierwsze wyniki wyglądały tak obiecująco?
Dlaczego wychodził
Kluczowe korelacje z 1990 roku pochodziły z małej grupy. Przy 35 osobach przedział ufności jest szeroki. Dla części matematycznej SAT sięgał od 0,29 do 0,76, więc dane pasowały zarówno do związku umiarkowanego, jak i bardzo silnego. Z przypisu tej samej pracy wynika, że w części językowej korelacja wynosiła 0,74 u 18 dziewczynek i 0,02 u 17 chłopców. Sami autorzy pisali, że ich współczynniki mogą zawyżać prawdziwy związek.
Po uwzględnieniu tła dzieci czekające dłużej niż 20 sekund wypadały w nauce podobnie, bez względu na to, ile dokładnie czekały.
Odsetek dzieci, które wytrwały pełne 7 minut, gdy matka nie miała i gdy miała dyplom studiów (Watts i in., 2018).
Mózg
Zespół B.J. Casey zaprosił osoby, które jako przedszkolaki przeszły test, a potem w wieku dwudziestu kilku i trzydziestu kilku lat wypełniały ankiety o samokontroli. Wybrano tylko te, które za każdym razem wypadały powyżej średniej albo za każdym razem poniżej. Badani mieli około 44 lat. W badaniu na 59 osobach te, które od dzieciństwa dobrze czekały, rzadziej ulegały pokusie w zadaniu, w którym trzeba powstrzymać naciśnięcie przycisku na widok uśmiechniętej twarzy. Przy twarzach neutralnych i przestraszonych różnic nie było.
W skanerze fMRI 26 z tych osób wykonywało to samo zadanie. U osób dobrze czekających prawy dolny zakręt czołowy, obszar kory przedczołowej ważny dla powstrzymywania reakcji, silniej odróżniał sytuacje, w których trzeba się powstrzymać, od tych, w których trzeba nacisnąć. U osób słabo czekających brzuszne prążkowie, związane z nagrodą, było bardziej aktywne, gdy trzeba było się powstrzymać na widok uśmiechniętej twarzy. W analizie całego mózgu grupy się nie różniły. Różnice wyszły dopiero przy wybranych z góry obszarach.
W 2013 roku zespół Marca Bermana przebadał 24 osoby z tej samej grupy w zadaniu na pamięć roboczą bez treści emocjonalnych. W samym zadaniu grupy wypadły tak samo. Na podstawie wzorców aktywności mózgu algorytm odgadywał jednak, czy osoba należy do dobrze, czy do słabo czekających, w 71% przypadków.
Obie prace badały osoby celowo dobrane według wyników powyżej albo poniżej średniej, ocenianych wielokrotnie przez całe życie, a nie samym testem z przedszkola. Pokazują więc różnice między ludźmi o trwale różnej samokontroli, a nie to, że kilka minut przy piance wystarcza do przewidywania. Inne badanie, zespołu Michelle Achterberg z 2016 roku, objęło 192 osoby w wieku od 8 do 26 lat i zamiast pianki używało wyborów między mniejszą kwotą pieniędzy teraz a większą później, w wersji hipotetycznej. Spójniejsza struktura szlaków istoty białej między prążkowiem a korą przedczołową wiązała się z większą cierpliwością dwa lata później.
Co zatem mierzy test, skoro nie przyszłość?
Co zostało
Mogłoby się intuicyjnie wydawać, że dziecko, które od razu zjada piankę, po prostu nie ma silnej woli. W 2013 roku Celeste Kidd, Holly Palmeri i Richard Aslin sprawdzili inne wyjaśnienie. Przed testem 28 dzieci rysowało, a badaczka obiecywała im lepsze przybory plastyczne i lepsze naklejki. Połowie obietnicy dotrzymała, połowie nie. Dzieci, które przekonały się, że dorosły jest słowny, czekały na drugą piankę średnio 12 minut. Te, którym obietnicy nie dotrzymano, czekały średnio 3 minuty, a pełne 15 minut wytrwało jedno z czternaściorga.
Czy dzieci z Japonii i ze Stanów Zjednoczonych czekają tak samo? Na różne nagrody czekają różnie długo, bo liczą się też nawyki. W 2022 roku zespół Kaichiego Yanaoki porównał dzieci z Japonii i ze Stanów Zjednoczonych. W Japonii większy nacisk kładzie się na czekanie z jedzeniem, a w Stanach Zjednoczonych na czekanie z otwieraniem prezentów. Japońskie dzieci czekały dłużej na piankę niż na prezent, a amerykańskie odwrotnie. Co najmniej połowa japońskich dzieci czekała na piankę pełne 15 minut, a połowa amerykańskich zjadła ją przed upływem 4 minut.
Czy kolejne pokolenia dzieci czekają krócej? Dane z trzech dekad pokazują coś przeciwnego. W 2018 roku zespół Stephanie Carlson, w którym byli Mischel i Shoda, porównał dane 840 dzieci z rodzin klasy średniej i wyższej, badanych w latach 60., 80. i 2000. Dzieci z lat 2000. czekały średnio o 2 minuty dłużej niż dzieci z lat 60. i o minutę dłużej niż dzieci z lat 80. W ankiecie internetowej 72% dorosłych mieszkańców Stanów Zjednoczonych przewidywało, że dzisiejsze dzieci czekałyby krócej. Autorzy przypuszczają, że znaczenie mogą mieć edukacja przedszkolna i rozwój myślenia symbolicznego, ale zastrzegają, że to wymaga osobnych badań.
Prace z lat 70. pokazały coś, co przetrwało. Czekanie łatwiej przychodzi, gdy uwaga jest zajęta czymś innym, a smakołyk jest zakryty. Dziecko, które ma sposób na czekanie i powód, żeby wierzyć, że nagroda naprawdę przyjdzie, czeka dłużej.
W danych dzieci z lat 2000. czekały średnio o 2 minuty dłużej niż dzieci z lat 60.
Mediany czasu czekania japońskich dzieci. U amerykańskich było odwrotnie, 14,5 minuty na prezent i 3,7 na piankę.
Średni związek z sytuacją w wieku około 46 lat dla ocen z kilku momentów życia i dla wyniku z przedszkola.
Czy Twoi znajomi obstawią lepiej? Sprawdź, zanim przeczytają tę stronę.
O co spierają się badacze
Po badaniu z 2018 roku dwa zespoły opublikowały polemiki. Armin Falk, Fabian Kosse i Pia Pinger zwrócili uwagę, że w badaniu NICHD czekanie kończyło się po 7 minutach, a w pracach Mischela trwało do 15 lub 20. Ponad połowa dzieci czekała do końca, więc test nie odróżniał tych, które wytrzymałyby 8 minut, od tych, które wytrzymałyby 20. Według ich symulacji takie ucięcie mogło zaniżyć korelacje na tyle, że wynik z 2018 roku nie różnił się istotnie od oczekiwanego, gdyby prawdziwe były korelacje z 1990 roku.
Drugi zarzut dotyczył poprawek. Jeśli samokontrola dziecka pomaga mu rozwijać zdolności poznawcze, to uwzględnianie tych zdolności odbiera testowi część jego zasługi. Falk, Kosse i Pinger uwzględnili tylko cechy znane w chwili urodzenia dziecka, takie jak dochód rodziny i wykształcenie matki. Związek z nauką w wieku 15 lat malał wtedy o około jedną trzecią, a nie o dwie trzecie. Zespół Sabine Doebel, Laury Michaelson i Yuko Munakaty uznał wynik z 2018 roku za udane, choć częściowe powtórzenie.
Co na to autorzy badania z 2018 roku? Dwaj z nich, Watts i Duncan, odpowiedzieli, że ich poprawki pokazują, co dałaby zmiana wyłącznie samej umiejętności czekania, bez ruszania warunków życia dziecka. Jeśli czekania nie da się oddzielić od wczesnych zdolności, to trudno je traktować jako osobną umiejętność. Zgodzili się, że ich badanie pokazało dodatnie i znaczące korelacje, więc nie należy go streszczać prostym hasłem, że badania Mischela się nie powtórzyły.
W 2020 roku Michaelson i Munakata przeanalizowały te same dane według planu zarejestrowanego, zanim ukazała się praca z 2018 roku. Z inną miarą zachowania i z całą grupą dzieci test wiązał się z mniejszą liczbą problemów z zachowaniem w wieku 15 lat. Ten związek lepiej tłumaczyło jednak wsparcie społeczne, jakie dziecko otrzymywało, niż jego samokontrola. Ich zdaniem test przewiduje, bo odzwierciedla środowisko, w którym dziecko dorasta. Badanie z 2024 roku, z wynikami w wieku 26 lat, powstało już po tym sporze, według planu zarejestrowanego z góry.
Źródła i siła dowodów
Ocena stoi na dwóch badaniach z zarejestrowanym z góry planem analizy, zespołu Sperber (2024, 702 osoby w wieku 26 lat) i zespołu Benjamina (2020, 113 osób w wieku około 46 lat), oraz na powtórzeniu Wattsa i in. (2018, 918 dzieci). Sam test jest powtarzalny, bo dzieci wyraźnie różnią się czasem czekania, a bez poprawek ich wyniki wiążą się z wynikami w szkole. Spór dotyczy tego, ile z tego związku przypisać samokontroli, a ile środowisku. Twierdzenie o przewidywaniu sukcesu w dorosłym życiu nie potwierdziło się.
Ocena stoi na badaniach Casey i in. (2011, 26 osób w fMRI) i Bermana i in. (2013, 24 osoby). Oba są korelacyjne i dotyczą osób wybranych dlatego, że przez całe życie wypadały konsekwentnie powyżej albo poniżej średniej samokontroli. Różnice w mózgu w pracy z 2011 roku wyszły tylko w analizie wybranych z góry obszarów. Badanie Achterberg i in. (2016) dotyczy cierpliwości w decyzjach o pieniądzach, nie testu pianki.
Pierwszy zakład dotyczy Shody i in. (1990), tabela 4: r = 0,42 i 0,57 przy n = 35 w warunku z nagrodami na widoku i bez podpowiedzi, przedziały 95% od 0,10 do 0,66 i od 0,29 do 0,76; w pozostałych warunkach n = 33, 14 i 12. Drugi dotyczy Kidd i in. (2013): średnio 181,6 s przy niedotrzymanej obietnicy i 722,4 s przy dotrzymanej, po 14 dzieci w grupie, czekanie najwyżej 15 minut. Trzeci dotyczy badania 2 Carlson i in. (2018): średnio 298 s w latach 60., 359 s w latach 80. i 426 s w latach 2000., czas ucięty do 10 minut; w badaniu 1 autorzy podają 257 z 358 osób (72%) przewidujących krótsze czekanie. Czwarty dotyczy Sperber i in. (2024), tabela 2: w pełnym modelu żaden z 9 współczynników nie był istotny; w modelu z samym wiekiem dziecka β = 0,17 dla wykształcenia i -0,17 dla wskaźnika masy ciała. W analizie, której nie zarejestrowano z góry, porównanie dzieci czekających pełne 7 minut z pozostałymi dało istotny związek z niższym wskaźnikiem masy ciała także w pełnym modelu; autorzy ostrzegają, że bez poprawki na wiele porównań może to być wynik przypadkowy. W modelu, który porównywał grupy według czasu czekania, grupa czekająca od 2 do 7 minut miała w pełnym modelu istotne współczynniki w kierunku przeciwnym do oczekiwanego, dla wykształcenia, zarobków i objawów depresji (tabela 3). Liczby „na 100” mówią, jak często z dwojga dzieci to, które czekało dłużej, ma też wyższy wynik po latach. Przy rozkładach normalnych wynika to z korelacji r według wzoru 100 × (1/2 + arcsin(r)/π) (Kruskal, 1958). Dla Wattsa i in. (2018) użyto korelacji 0,30 dla wszystkich 918 dzieci (tabela 7, przedział wyznaczony z danych) oraz, dla 552 dzieci matek bez dyplomu, standaryzowanych współczynników 0,236 bez poprawek i 0,081 z poprawkami (błędy standardowe 0,037 i 0,034, tabela 4); dla Sperber i in. (2024) współczynników z tabeli 2; dla Benjamina i in. (2020) średniej korelacji 0,02 (błąd standardowy 0,05) z 11 wskaźnikami. Przy współczynnikach z modeli z poprawkami liczba „na 100” jest przybliżeniem.