Teleturniej
Tak, w skali do 100, obserwatorzy ocenili wiedzę pytającego i odpowiadającego, choć role wylosowano.
Przeczytasz krótkie wypowiedzi z zajęć z retoryki na codzienne tematy, takie jak zmiana czasu czy telefony w szkołach.
Przy każdej wypowiedzi dowiesz się, czy osoba, która ją napisała, sama wybrała stronę, czy stanowisko przydzielił jej rzut monetą. Potem zgadniesz, co ta osoba myśli naprawdę. Na końcu zobaczysz swoje odpowiedzi obok wyników badań, w których podobne zadanie dostawali studenci w USA, Japonii i na Tajwanie.
Szybka wersja to 6 wypowiedzi. Pełna dokłada 2 wypowiedzi, pytanie o Twoje własne zdanie w tych sprawach i krótką historię z teleturnieju. Odpowiedzi zostają w Twojej przeglądarce i nigdzie nie trafiają. Możesz też od razu czytać dalej, ale tekst niżej zdradza, czego szuka zadanie.
W skrócie
To skłonność do wyjaśniania cudzego zachowania charakterem i poglądami człowieka, przy niedocenianiu sytuacji, w której się znalazł. Działa nawet wtedy, gdy wiemy, że to sytuacja wymusiła zachowanie.
Tu kryje się nazwa efektu i jego opis. Zdradzają, na czym polega zadanie, więc najpierw sprawdź się na sobie albo odkryj je od razu.
Podstawowy błąd atrybucji
Edward Jones i Victor Harris dali w 1967 roku 51 studentom Duke University krótki esej o Kubie Fidela Castro. Esej był rzekomo odpowiedzią innego studenta na pytanie z egzaminu z nauk politycznych. Część badanych dowiedziała się, że autor sam wybrał, czy bronić Castro, czy go krytykować. Pozostałym powiedziano, że stronę narzucił mu prowadzący zajęcia. Badani oceniali, co autor naprawdę myśli o Castro, na skali od 10 do 70. Gdy autor wybierał sam, obrońca Castro dostał średnio 59,6, a krytyk 17,4. Gdy stanowisko było narzucone, obrońca dostał 44,1, a krytyk 22,9. Badani przeczytali o przymusie, a i tak odczytali z eseju poglądy autora.
Różnica między średnimi ocenami poglądów autorów tekstów za i przeciw, jako część długości skali. 0% znaczy, że autorów obu stron oceniano tak samo, a 100%, że jednych umieszczano na jednym końcu skali, a drugich na drugim.
Jones i Harris (1967), pierwszy eksperyment: 51 studentów, esej o Castro, skala od 10 do 70. Gilbert, Pelham i Krull (1988), drugi eksperyment: 63 studentów słuchało mowy o legalnej aborcji, w analizie 47 osób, skala 13-punktowa. Krull i współpracownicy (1999): 36 studentów z USA i 60 z Tajwanu, esej o tym, czy osobowość zależy od biologii, czy od środowiska, skala od 1 do 9; w tym badaniu stanowisko było zawsze przydzielone. Miyamoto i Kitayama (2002): 49 studentów z Japonii i 58 Amerykanów na wymianie w Japonii, esej o karze śmierci, skala od 1 do 15, średnie skorygowane o to, jak mocno badani uważali autora za skrępowanego poleceniem. W powtórzeniu Many Labs 2 z 2018 roku to samo zadanie wykonało 7197 osób z wielu krajów, na tej samej skali i ze średnimi skorygowanymi w ten sam sposób.
Gdzie na skali od 1 (zdecydowanie przeciw) do 9 (zdecydowanie za) umieszczono poglądy autora każdej wypowiedzi.
poglądy autora według CiebieTwoje zdanie
W 1977 roku Lee Ross, Teresa Amabile i Julia Steinmetz z Uniwersytetu Stanforda rozdzielali losowo role w parach studentów. Pytający układał 10 trudnych, ale możliwych do odpowiedzi pytań z dziedzin, które sam znał. Odpowiadający trafiał średnio w 4 z 10. Przewagę dawała więc pytającemu sama rola. W drugim eksperymencie 48 obserwatorów oglądało odegrane sesje par kobiet, w których odpowiadające trafiały średnio w około 3 z 10, i oceniało wiedzę ogólną obu osób na tle przeciętnego studenta Stanforda.
pytającyodpowiadający
Ross, Amabile i Steinmetz (1977): obserwatorzy oglądali odegrane sesje par kobiet; skala 100-punktowa, wyżej znaczy więcej wiedzy niż u przeciętnego studenta Stanforda. W drugim wierszu odpowiadający oceniali swojego pytającego i siebie. Krull i współpracownicy (1999), drugi eksperyment: 38 osób z USA i 38 z Hongkongu, głównie studentów, słuchało nagrania, w którym odpowiadający trafił w 3 z 12 pytań; skala od 0 do 100.
W pełnej wersji zadania zobaczysz tu swoje oceny.
Skoro wiedza o przymusie nie wystarcza, co dzieje się w mózgu, zanim padnie wyjaśnienie?
Co dzieje się w mózgu
Daniel Gilbert, Brett Pelham i Douglas Krull opisali w 1988 roku ocenę cudzego zachowania w trzech krokach. Najpierw rozpoznajemy, co ktoś robi, potem odczytujemy z tego cechę, a dopiero na końcu poprawiamy wniosek o okoliczności. Dwa pierwsze kroki dzieją się prawie same, ostatni wymaga wysiłku. Sami autorzy przyznali później, że to uproszczenie, bo te procesy mogą biec równolegle. Badania niżej szukają w mózgu śladów pierwszego wrażenia i poprawki.
Kształty obszarów pochodzą z atlasu kory HCP-MMP1. Zaznaczamy obszary atlasu najbliższe szczytom aktywności podanym w pracach, a przy badaniu uszkodzeń obszary odpowiadające opisowi uszkodzenia. To przybliżenie miejsca, a nie zmierzona aktywność. Model można obracać palcem albo myszą.
Joseph Moran, Eshin Jolly i Jason Mitchell dali w 2014 roku 16 osobom w skanerze 48 krótkich historii o czyimś zachowaniu. W każdej było coś o człowieku i coś o okolicznościach. Po każdej badani wybierali jedno z dwóch wyjaśnień: przyczyna leży w osobie albo w sytuacji. Najważniejsze były historie, przy których badani dzielili się mniej więcej po połowie. Gdy podczas czytania takiej historii mocniej pracowała grzbietowo-przyśrodkowa kora przedczołowa, a także między innymi przednia część zakrętu obręczy i prawy zakręt skroniowy środkowy, badani częściej wybierali potem wyjaśnienie przez cechy człowieka.
Autorzy łączą ten obszar z myśleniem o cudzych myślach i zamiarach. Ich zdaniem kto podczas czytania zagląda do wnętrza bohatera, ten łatwiej szuka przyczyny w nim samym. Autorzy traktują wybór wyjaśnienia przez charakter jako przejaw błędu, choć zaznaczają, że w ich historiach żadna odpowiedź nie była ani dobra, ani zła. Badani wybierali zresztą częściej sytuację, w 63% odpowiedzi.
W badaniu Morana i współpracowników historie, które badani wyjaśnili potem sytuacją, szły w parze z mocniejszą pracą lewego bieguna skroniowego i lewego ciała migdałowatego. W badaniu Tobiasa Broscha z zespołem z 2013 roku, zatwierdzonym przez komisję etyczną Uniwersytetu Nowojorskiego, 19 osób czytało w skanerze osobno zachowanie i okoliczności. Na przykład Tom wybiegł z restauracji bez zostawienia napiwku, a jego dziecko akurat krzyczało. Gdy badani uwzględnili potem okoliczności, podczas ich czytania mocniej pracowała lewa grzbietowo-boczna kora przedczołowa. U osób, które lubią się zastanawiać, ta różnica była większa.
Autorzy ostrożnie łączą ten obszar z kontrolą, która dopisuje sytuację do pierwszego wrażenia. Wynik był słaby i pochodził z jednego z kilku sprawdzanych obszarów, bez poprawki na liczbę porównań. Potwierdziła go druga analiza, całego mózgu, także przy łagodnym progu bez poprawki. Ta sama analiza pokazała, że przy uwzględnianiu okoliczności mocniej pracowała też część grzbietowo-przyśrodkowej kory przedczołowej.
Timothy Koscik i Daniel Tranel zbadali 17 osób z uszkodzeniem brzuszno-przyśrodkowej kory przedczołowej z rejestru pacjentów Uniwersytetu Iowa, 30 osób z uszkodzeniami w innych miejscach mózgu i 45 osób zdrowych. Przy każdej decyzji badani dostawali 100 dolarów w udawanych pieniądzach i decydowali, ile powierzyć każdemu z dwóch doradców inwestycyjnych, a resztę mogli zatrzymać. Obaj zarobili rok wcześniej tyle samo. O jednym badani czytali, że zarobił dzięki swojej pracowitości, o drugim, że dzięki wzrostowi gospodarczemu w Chinach. Osoby zdrowe i osoby z innymi uszkodzeniami dawały obu podobne kwoty, tak jakby zysk z koniunktury mówił o doradcy tyle samo co jego pracowitość. Osoby z uszkodzeniem brzuszno-przyśrodkowej kory przedczołowej dawały więcej temu, którego zysk wynikał z jego cech.
Wynik był wyraźny i utrzymał się po uwzględnieniu wykształcenia i wielkości uszkodzenia. Uszkodzenia miały różne przyczyny, od guzów po udary. Zadanie miało tylko 5 decyzji z takim wyborem, a błąd mierzono pośrednio, przez kwoty, a nie pytaniem o przyczyny. Autorzy uważają, że ta część kory szybko oznacza informację jako mówiącą coś o człowieku, i zastrzegają, że korzystne decyzje pacjentów dotyczą warunków ich badania, w którym były same zyski.
Moran i współpracownicy łączą wyjaśnianie przez charakter z grzbietowo-przyśrodkową korą przedczołową. Koscik i Tranel uważają odwrotnie, że ten obszar odpowiada za poprawkę o okoliczności, a szybkie oznaczanie informacji jako mówiącej o człowieku przypisują części brzuszno-przyśrodkowej. W badaniu Broscha i współpracowników część grzbietowo-przyśrodkowej kory pracowała mocniej przy uwzględnianiu sytuacji, a obok niej lewa grzbietowo-boczna kora przedczołowa. Każdy z tych obrazów to pojedyncze badanie jednego zespołu.
Najmocniejszy dowód daje badanie osób z uszkodzeniem mózgu, bo pokazuje, co się dzieje, gdy obszaru brakuje. Badania fMRI objęły 16 i 19 osób. Badanie Broscha i badanie ze stresem, opisane niżej, pochodzą z tego samego zespołu.
Na co dzień
Lee Ross, Teresa Amabile i Julia Steinmetz zauważyli, że ich teleturniej przypomina szkołę. Nauczyciel pyta o to, co sam umie, a uczeń musi odpowiadać. Podobnie jest na obronie doktoratu, gdzie egzaminatorzy pytają z tego, co znają najlepiej. Kandydat wychodzi z ulgą, a egzaminatorzy z większym szacunkiem dla siebie nawzajem. Autorzy piszą, że słabsi i obserwatorzy nie doceniają, ile z pozornych zalet silniejszych bierze się z tego, że to oni ustalają zasady. Podają też przykład szefa i pracownika oraz przyjaźni, w której jedna strona zawsze wybiera, czym zajmą się razem.
Ten sam skrót działa na drodze. Widać manewr kierowcy, który zajeżdża drogę, a nie widać, czy pędzi do szpitala, czy pomylił pas.
Czy stres może ten skrót wzmacniać? Na to wskazuje badanie Jennifer Kubota i współpracowników z 2014 roku. 204 osoby z USA czytały 30 opisów przestępstw. Im bardziej zestresowane się czuły, tym częściej wyjaśniały czyn charakterem sprawcy, także przy opisach, które badani zwykle wyjaśniali okolicznościami. Autorzy zaznaczają, że ten związek był niewielki, i przestrzegają przed pochopnym stosowaniem go w praktyce.
A zwykła rozmowa? Często słuchamy drugiej osoby i jednocześnie układamy w głowie, co sami powiemy. Według Gilberta i współpracowników brakuje wtedy zasobów na poprawkę o jej sytuację.
Gilbert i Patrick Malone w przeglądzie z 1995 roku piszą też, że nie wiadomo, jak często ten błąd zdarza się w codziennym życiu, bo eksperymenty słabo nadają się do takiego liczenia.
Tak, w skali do 100, obserwatorzy ocenili wiedzę pytającego i odpowiadającego, choć role wylosowano.
Prawie tyle mocniej przypisywały mówcy poglądy z przemówienia osoby, które czekały na własną mowę.
Tyle osób z wielu krajów wykonało to zadanie w powtórzeniu z 2018 roku, w którym efekt był bardzo wyraźny.
Czy da się przed tym obronić?
W pierwszym eksperymencie Gilberta, Pelhama i Krulla 47 studentek oglądało bez dźwięku nagrania kobiety, która wyglądała na zdenerwowaną. Połowa wiedziała, że rozmowa dotyczy krępujących tematów, takich jak fantazje seksualne, a połowa, że zwyczajnych. Badane bez dodatkowego zadania uznawały kobietę z krępującej rozmowy za mniej lękliwą z natury, bo zdenerwowanie tłumaczył temat. Badane, które musiały jednocześnie zapamiętać listę tematów, tej poprawki prawie nie robiły. Tematy pamiętały nawet lepiej, ale z tej wiedzy nie skorzystały.
Yuri Miyamoto i Shinobu Kitayama prosili studentów z Japonii i Amerykanów, żeby po ocenie spisali, o czym w jej trakcie myśleli. Japończycy częściej myśleli wtedy o sytuacji autora i to w dużej części tłumaczyło, dlaczego mniej przypisywali mu poglądy z krótkiego tekstu. Gdy badani musieli najpierw zapamiętać tekst, a oceniali dopiero później, błąd rósł w obu grupach.
Gilbert i Malone wskazują pułapkę w ocenie siły sytuacji. Własną reakcję łatwo uznać za typową. W badaniu Shermana z 1980 roku, które opisują, prawie trzy czwarte studentów przewidywało, że odmówiłoby napisania tekstu wbrew sobie, choć w eksperymentach z takimi tekstami ludzie zgadzają się bardzo często.
Czy pomaga własne doświadczenie przymusu? Samo przeżycie przymusu nie zawsze pomaga. U Jonesa i Harrisa badani, którzy najpierw sami napisali przemówienie na przydzielony temat, oceniali autorów tak samo jak pozostali. W badaniu Choi i Nisbetta z 1998 roku, opisywanym przez Krulla i współpracowników, podobny zabieg zmniejszył błąd u Koreańczyków, ale nie u Amerykanów.
Czy Twoi znajomi też odczytają poglądy z tekstu napisanego na polecenie? Sprawdź, jak jest u nich.
O co spierają się badacze
A może tekst napisany na polecenie naprawdę coś mówi o autorze? Drew Walker, Kevin Smith i Edward Vul twierdzą w pracy z 2022 roku, że klasyczne badania porównywały ludzi z niewłaściwym wzorcem. Ten wzorzec zakładał, że przydział stanowiska całkowicie wyznacza zachowanie. W prawdziwym świecie część ludzi odmówiłaby napisania tekstu wbrew sobie, więc sam fakt, że ktoś go napisał, coś o nim mówi. W ich modelu rachunku prawdopodobieństwa rozsądny obserwator prawie przestaje odczytywać poglądy z tekstu dopiero wtedy, gdy polecenie wykonałoby ponad 98% osób bez wyraźnego zdania w tej sprawie. Proponują, żeby w badaniach mierzyć, jaka część ludzi zrobiłaby to samo pod taką presją. Praca nie zawiera nowych danych, tylko porównuje model z dawnymi wynikami. Już Jones i Harris pisali w 1967 roku, że ludzie biorą przymus pod uwagę, tylko słabiej, niż wynikałoby z chłodnej analizy.
Czy w Azji ten błąd jest słabszy? W badaniu Miyamoto i Kitayamy z 2002 roku Japończycy z Uniwersytetu w Kioto i Amerykanie na wymianie w Japonii czytali esej o karze śmierci napisany na polecenie. Przy długim, przekonującym eseju obie grupy odczytały z niego poglądy autora równie mocno. Przy krótkim, słabym eseju Amerykanie dalej to robili, a u Japończyków różnica była mała i nieistotna statystycznie. W trzech dodatkowych powtórzeniach w Kioto, na 130 studentach, błąd przy krótkim eseju był znikomy. Autorzy podkreślają, że w Azji ten błąd istnieje, tylko bywa słabszy.
Douglas Krull z zespołem nie znalazł w 1999 roku różnicy między studentami z USA i z Tajwanu, a w teleturnieju między studentami z USA i z Hongkongu. W powtórzeniu Many Labs 2 z 2018 roku, w którym powtórzono badanie Miyamoto i Kitayamy, efekt był równie silny w próbach z krajów bardziej i mniej zachodnich, wykształconych, bogatych i demokratycznych, a różnica między grupami wskazanymi z góry przez badaczy znalazła tylko słabe albo częściowe potwierdzenie.
Skąd się bierze ten błąd? Tu badacze też się spierają. Gilbert i Malone wymieniają cztery przyczyny. Sytuacji często nie widać. Obserwator źle ocenia, jak silna jest presja. Wiedza o sytuacji potrafi zmienić samo spostrzeganie zachowania, na przykład kazać zobaczyć więcej zdenerwowania. A poprawka o okoliczności wymaga zasobów i bywa pominięta.
Źródła i siła dowodów
Efekt pojawił się we wszystkich trzech eksperymentach Jonesa i Harrisa (1967), w powtórzeniu Many Labs 2, w którym zadanie wykonało 7197 osób, z planem zarejestrowanym przed badaniem (Klein i in., 2018), u studentów w USA, Japonii, na Tajwanie i w Hongkongu (Krull i in., 1999; Miyamoto i Kitayama, 2002) oraz w innym zadaniu, z teleturniejem (Ross i in., 1977). Zastrzeżenia dotyczą tego, czy to błąd (Walker i in., 2022), i siły efektu u Japończyków przy krótkim, słabym tekście (Miyamoto i Kitayama, 2002).
Ocena stoi na badaniu Koscika i Tranela (2013): 17 osób z uszkodzeniem brzuszno-przyśrodkowej kory przedczołowej, 30 osób z innymi uszkodzeniami i 45 zdrowych. Wynik był wyraźny i utrzymał się po uwzględnieniu wykształcenia i wielkości uszkodzenia. Badanie mierzyło błąd pośrednio, w 5 decyzjach o inwestowaniu, i jest pojedynczym badaniem jednego zespołu. Dwa badania fMRI (Moran i in., 2014, 16 osób; Brosch i in., 2013, 19 osób) wskazują różne części kory przedczołowej.
Pierwsza część wzoruje się na badaniu Jonesa i Harrisa (1967): wypowiedź na jeden temat, informacja, czy stanowisko było wybrane samodzielnie, czy przydzielone, i ocena prawdziwych poglądów autora, tu na skali od 1 (zdecydowanie przeciw) do 9 (zdecydowanie za), bez wartości startowej. Wypowiedzi i scenariusz zajęć z retoryki napisaliśmy sami na potrzeby strony. Każdy temat ma wersję za i przeciw o podobnej długości i sile, a tematy dobraliśmy tak, żeby rzadko budziły w Polsce silne emocje. Przypisanie tematów do warunków i stron oraz kolejność są losowe. W szybkiej wersji przy 4 wypowiedziach stanowisko wylosowała moneta (2 za i 2 przeciw), a przy 2 autor wybrał je sam (1 za i 1 przeciw). Pełna wersja ma 6 wypowiedzi z monetą i 2 z wyborem, pytanie o własne zdanie w każdej sprawie i drugą część na wzór drugiego eksperymentu Rossa, Amabile i Steinmetz (1977), z oceną wiedzy ogólnej obu osób na skali od 1 (dużo mniej niż przeciętna osoba w Polsce) przez 5 (tyle samo) do 9 (dużo więcej). Miarą błędu jest różnica między średnią oceną autorów tekstów za i przeciw przy rzucie monetą, podana też jako część długości skali, tak jak przy badaniach. Przy kilku wypowiedziach wynik jednej osoby jest orientacyjny.
Powierzchnia kory pochodzi ze średniej grupowej HCP S1200 (Van Essen i in., 2013), granice obszarów z atlasu HCP-MMP1 (Glasser i in., 2016), a ciało migdałowate z atlasu struktur podkorowych (Tian i in., 2020). Szczyty z prac, w przestrzeni MNI, zaznaczamy jako najbliższe obszary atlasu. Grzbietowo-przyśrodkowa kora przedczołowa z badania Morana i in. (2014), szczyty −10, 41, 42 i 10, 41, 54: obszary 9p, 8BL, 8BM, 8Ad i 9m na obu półkulach. Prawy zakręt skroniowy środkowy, 58, −15, −18: TE1a, TE1m i TE2a. Lewy biegun skroniowy, −30, 11, −22 i −46, 11, −26: TGd i STGa, oraz lewe ciało migdałowate, −28, −1, −24. Lewa grzbietowo-boczna kora przedczołowa z badania Broscha i in. (2013), −51, 32, 31: p9-46v, 46 i 8C. Koscik i Tranel (2013) nie podają współrzędnych, tylko mapy uszkodzeń, więc brzuszno-przyśrodkową korę przedczołową zaznaczamy obszarami 10v, 10r, s32, 25 i OFC na obu półkulach.