Ból i pogoda
Tyle osób z reumatoidalnym zapaleniem stawów wiązało ból z pogodą. Ich pomiary z 15 miesięcy nie potwierdziły wskazanego przez nich związku.
Na ekranie pojawi się po kolei 36 zdań, każde o kimś z jednej z dwóch grup.
Zdania zmieniają się same co kilka sekund, więc nic nie trzeba klikać. Na końcu ocenisz obie grupy, a Twoje odpowiedzi staną obok wyników badań, w których ludzie robili to samo.
Obie wersje mają te same 36 zdań i te same oceny. Pełna ma dodatkowo krótki test pamięci. Odpowiedzi zostają w Twojej przeglądarce i nigdzie nie trafiają. Możesz też od razu czytać dalej, ale tekst niżej zdradza, czego szuka zadanie.
W skrócie
To dostrzeganie związku, którego nie ma, albo widzenie go silniejszym, niż jest. W najlepiej zbadanej wersji ludzie przypisują mniejszej grupie więcej rzadkich zachowań, choć w obu grupach zdarzają się one tak samo często. Po angielsku: illusory correlation. To co innego niż efekt iluzorycznej prawdy, który dotyczy powtarzanych zdań.
Tu kryje się nazwa efektu i jego opis. Zdradzają, na czym polega zadanie, więc najpierw sprawdź się na sobie albo odkryj je od razu.
Iluzoryczna korelacja
David Hamilton i Robert Gifford pokazali 40 studentkom i studentom z New Haven 39 slajdów, każdy przez 8 sekund. Na każdym było jedno zdanie o mężczyźnie z grupy A albo B, na przykład „John z grupy A odwiedził chorego przyjaciela w szpitalu”. O grupie A było 26 zdań, o grupie B 13. W obu grupach na 9 zachowań pożądanych przypadały 4 niepożądane. Badani usłyszeli tylko, że grupa B jest mniejsza.
Potem przy każdym z 39 zachowań wpisywali, z której grupy była osoba. Ponad połowę zachowań niepożądanych, 52 na 100, przypisali grupie B, choć dotyczyła jej jedna trzecia.
A zachowania pożądane? Studenci przypisali je grupie B w 35 przypadkach na 100, czyli blisko prawdy.
Na skalach cech grupę A oceniali korzystniej, zarówno w cechach towarzyskich, jak i umysłowych. Do analizy weszły 33 osoby. Autorzy odrzucili 7, które przypisały grupie A mniej niż połowę zdań, bo uznali, że nie zauważyły, która grupa była rzadsza.
W zadaniu jedna z dwóch grup, wylosowana, miała 24 zdania, a druga 12. W obu 2 na 3 zdania mówiły o czymś dobrym, a 1 na 3 o czymś złym. Tak samo zbudowali zadanie Pieter Van Dessel i jego współpracownicy w czterech badaniach przez internet, w każdym z ponad tysiącem osób. Gdy przeważały zachowania dobre, większą grupę oceniano średnio trochę cieplej niż mniejszą. Różnica była mała, ale wyszła we wszystkich czterech badaniach.
A gdy przeważały zachowania złe? Wtedy w dwóch badaniach cieplej oceniano mniejszą grupę, a w dwóch różnica nie była istotna.
| Średnia z 6 cech, od 1 do 8 | Ty |
|---|---|
| Większa grupa (24 zdania) | |
| Mniejsza grupa (12 zdań) | |
| Różnica |
Naprawdę złe zachowania stanowiły w zadaniu dokładnie 1 na 3 zdania w każdej grupie, czyli około 33 na 100. U Hamiltona i Gifforda było ich 31 na 100. Ich badani przeszacowali liczbę zachowań niepożądanych w obu grupach, w mniejszej nieco bardziej, ale ta różnica nie była istotna. W badaniach z 2021 roku przy przewadze dobrych zachowań szacunki też nie układały się w ten wzór, choć oceny grup tak.
Twój szacunekStudenci w badaniu z 1976 roku, średnioNaprawdę w zadaniu
W pełnej wersji po ocenach wracało 24 zdania, wszystkie 12 złych i połowa dobrych, w tych samych proporcjach co w pokazie. Przy każdym trzeba było wskazać, z której grupy była osoba. Mniejszej grupy dotyczyło naprawdę 1 na 3 z nich, zarówno wśród złych, jak i wśród dobrych. Studenci Hamiltona i Gifforda przypisali mniejszej grupie 52 na 100 zachowań niepożądanych i 35 na 100 pożądanych.
| Ile na 100 przypisano mniejszej grupie | Ty | 1976 | Naprawdę |
|---|---|---|---|
| Zachowania złe | 52 | 33 | |
| Zachowania dobre | 35 | 33 |
W obu grupach proporcje były takie same. Co w takim razie robi mózg, że opinie o grupach się rozjeżdżają?
Co dzieje się w mózgu
Hugo Spiers i jego współpracownicy zbadali w Birkbeck-UCL Centre for Neuroimaging w Londynie 22 osoby. Cztery odpadły, bo za bardzo poruszały głową. W każdej z dwóch sesji w skanerze osoba czytała zdania o czterech nowych, wymyślonych grupach, dwóch większych i dwóch o połowę mniejszych. W jednej większej i jednej mniejszej grupie przeważały zachowania dobre, 2 do 1, a w drugiej parze złe. Najpierw przez półtorej sekundy widać było nazwę grupy, potem pod nią na 3,5 sekundy pojawiało się zdanie. Po każdej serii 18 zdań badani oceniali grupy na skali od −10 do 10.
Czy mniejsze grupy oceniano surowiej? W trzeciej serii oceniano je nie surowiej, ale mniej skrajnie niż większe. Dobre wypadały trochę mniej dobrze, a złe mniej źle. Opinia o mniejszości była słabsza, tak jakby mniej się jej nauczono. W dwóch ostatnich seriach różnica została już tylko przy grupach złych. Do ocen badacze dopasowali prosty model, który uczy się na błędach przewidywania. O grupach złych model uczył się prawie 50 razy szybciej niż o dobrych.
Wyniki obrazowania przeszły poprawkę na liczbę porównań tylko w obszarach wybranych przed badaniem, a w całym mózgu żaden.
Kształty obszarów pochodzą z atlasu kory HCP-MMP1, a jądro półleżące i skorupa z atlasu struktur podkorowych. Zaznaczamy obszary atlasu najbliższe miejscom podanym w pracy. To przybliżenie miejsca, a nie zmierzona aktywność. Model można obracać palcem albo myszą.
Z modelu badacze wyliczyli, jak dobrą albo złą opinię o każdej grupie osoba powinna mieć w danej chwili. Z tą wartością wiązała się aktywność przedniej części prawego płata skroniowego, przy wszystkich czterech grupach. Przy grupach złych podobnie zachowywała się przednia część lewego płata skroniowego.
Autorzy piszą, że to według ich wiedzy pierwszy dowód udziału tego obszaru w nabywaniu uprzedzeń wobec grup. Łączą ten obszar z wiedzą o ludziach i ich cechach, zabarwioną emocjami, i przywołują badania osób z uszkodzeniem przednich części płatów skroniowych, u których pojawiają się głębokie zaburzenia zachowania społecznego i panowania nad emocjami. Samo badanie pokazuje jednak związek, a nie to, że bez tego obszaru opinia by nie powstała.
Błąd przewidywania to różnica między tym, czego model się spodziewał po danej grupie, a tym, co pokazało zdanie. Gdy ktoś z grupy złych robił coś dobrego, błąd był duży. Przy wszystkich grupach razem żaden obszar nie śledził tego błędu. Przy samych grupach złych śledziły go trzy obszary. Tę analizę badacze dodali, gdy zobaczyli w ocenach, że właśnie opinia o grupach złych kształtuje się stopniowo.
Autorzy proponują, że kora czołowa wychwytuje odstępstwo od oczekiwań, a kora skroniowa uaktualnia zapisaną opinię. Piszą, że wydaje się to prawdopodobne, ale wymaga sprawdzenia, bo z tych danych nie da się oddzielić jednego od drugiego.
Mocniejsza aktywność dotyczyła zdań o mniejszych grupach, gdy porównano je z większymi łącznie, grupy dobre i złe razem. Autorzy rozważają trzy wyjaśnienia. Pierwsze, że o mniejszości uczymy się wolniej. Ale wielkość błędu przewidywania nie wiązała się istotnie z odpowiedzią prążkowia. Drugie, że rzadziej widziana nazwa jest po prostu nowsza. To mało prawdopodobne, bo przy grupach kontrolnych, z których badani widzieli same nazwy, bez zdań, takiej różnicy nie było. Trzecie, że w trakcie uczenia uwaga przesuwa się na mniejszość.
Badanie nie rozstrzyga między tymi wyjaśnieniami. Autorzy zaznaczają też, że ludzie oceniali grupy wprost, więc nie wiadomo, czy za oceną stało uczucie do grupy, czy tylko wiedza o tym, co jej członkowie robili.
Na co dzień
To przekonanie jest bardzo stare. Donald Redelmeier i Amos Tversky przypominają, że o wpływie wiatrów i deszczu na choroby przewlekłe pisał już Hipokrates. Badacze wzięli dane 18 osób z reumatoidalnym zapaleniem stawów, mierzone dwa razy w miesiącu przez 15 miesięcy. Chorzy oceniali swój ból, lekarz badał tkliwość stawów, a sprawność oceniano standardowym wskaźnikiem. Do tego doszły lokalne dane o ciśnieniu, temperaturze i wilgotności z tych samych dni.
Wszyscy chorzy poza jedną osobą uważali, że ich ból zależy od pogody, a wszyscy poza dwiema, że ten wpływ jest silny i przychodzi w ciągu doby. Każda osoba wskazała, co w pogodzie jej szkodzi. Badacze sprawdzili dokładnie te związki, osoba po osobie, z takim opóźnieniem, jakie podał każdy chory. Średnio związek wyszedł praktycznie zerowy i u nikogo nie był istotny. Przy ciśnieniu sprawdzili też dziewięć różnych opóźnień, od dwóch dni wcześniej do dwóch dni później. Istotnych było tylko 6 na 100 takich związków i nie układały się w żaden wzór.
Czy ludzie widzą związek nawet w losowych danych? Redelmeier i Tversky pokazali 97 studentom sześć par wykresów i wielu z nich dopatrzyło się związku tam, gdzie go nie było. Górny wykres miał przedstawiać ból chorego przez miesiąc, dolny ciśnienie powietrza. Wykresy były losowe, a tylko w dwóch parach badacze wbudowali prawdziwy związek. Te dwie pary dobrze oceniło 89 i 93 na 100 studentów. Przy jednej parze bez żadnego związku 87 na 100 uznało jednak, że ból rośnie razem z ciśnieniem, a przy innej 79 na 100, że ból maleje, gdy ciśnienie rośnie.
Dlaczego przekonanie o bólu i pogodzie trzyma się tak mocno? Według autorów stoi za nim wybiórcze dopasowanie. Gdy ból się nasila, szukamy zmiany pogody, a gdy ból jest taki sam, na pogodę nie patrzymy. Według nich jeden dzień silnego bólu i skrajnej pogody może podtrzymać przekonanie na całe życie. Przywołują też badanie, w którym to przekonanie było tak samo częste w San Diego, gdzie pogoda jest łagodna i stała, jak w Bostonie, gdzie jest surowa i zmienna. Nie twierdzą przy tym, że u żadnego chorego ból nie zależy od pogody.
Związek bólu z pogodą podsuwa oczekiwanie, które zna prawie każdy. W zadaniu na tej stronie żadnego oczekiwania nie było, bo obu grup nikt wcześniej nie znał.
Co takie złudzenie ma wspólnego ze stereotypami? Hamilton i Gifford pisali, że złudzenie jak w zadaniu, powstające bez żadnych oczekiwań, może dokładać się do stereotypów. Z mniejszą grupą stykamy się rzadziej, a złe zachowania są zwykle rzadsze od dobrych. Według ich wyjaśnienia złe zachowanie kogoś z mniejszości przyciąga wtedy uwagę i zostaje w pamięci mocniej, niż powinno. Zaznaczali, że nie podważają roli tego, czego uczy otoczenie, a ten mechanizm może działać obok niego. Costello i Watts przywołują metaanalizę 515 badań, w której 94 na 100 badań pokazało, że im więcej kontaktu z grupą, tym mniej uprzedzeń.
Tyle osób z reumatoidalnym zapaleniem stawów wiązało ból z pogodą. Ich pomiary z 15 miesięcy nie potwierdziły wskazanego przez nich związku.
Tylu studentów uznało, że ból rośnie razem z ciśnieniem, choć oba wykresy były losowe i niezależne.
Taką część zachowań niepożądanych studenci w 1976 roku przypisali mniejszej grupie. Dotyczyła jej jedna trzecia.
Czy da się przed tym obronić?
Zespół Robina Murphy'ego w dwóch eksperymentach przez internet dawał ludziom coraz więcej przykładów zachowań dwóch wymyślonych grup. Na początku efektu nie było. Pojawiał się przy średniej liczbie przykładów, a przy jeszcze większej słabł i znikał. Autorzy uznali, że to ślad niedokończonego uczenia się, a nie skutek tego, że rzadkie rzuca się w oczy albo że informacja się gubi. W badaniu fMRI Spiersa i współpracowników pod koniec różnica została już tylko przy grupach złych.
Czy więcej przykładów zawsze pomaga? Metaanaliza Briana Mullena i Craiga Johnsona pokazała coś odwrotnego. Szacunki tym mocniej odbiegały od prawdy, im więcej przykładów pokazywano w badaniu. Autorzy uznali to za szczególnie niepokojące, bo w codziennym życiu widzimy ich wielokrotnie więcej niż w laboratorium.
Chorzy z badania Redelmeiera i Tversky'ego mieli pomiary z 15 miesięcy, czego zwykle brakuje. Dopiero takie pomiary pozwoliły sprawdzić, że ból i pogoda nie szły w parze. Jeśli coś wydaje Ci się regułą, warto liczyć także dni, w których nic się nie stało, a nie tylko te, które zapadły w pamięć. To rada wynikająca z wyjaśnienia autorów, a nie sposób sprawdzony w badaniu.
Costello i Watts proponują, żeby pamiętać, że o mniejszej grupie mamy po prostu mniej informacji, i celowo szukać kolejnych obserwacji właśnie jej dotyczących. Tego w badaniach nie sprawdzali. Van Dessel i współpracownicy przypuszczają z kolei, że efekt powstaje dopiero wtedy, gdy trzeba ocenić grupy, a pamięć nie podpowiada, kto co zrobił, więc ludzie zgadują. Jeśli mają rację, pomaga zatrzymać się przy pytaniu, czy naprawdę pamiętasz, co robili ludzie z danej grupy, czy tylko masz wrażenie.
Czy Twoi znajomi ocenią obie grupy tak samo? Sprawdź, zanim przeczytają tę stronę.
O co spierają się badacze
Hamilton i Gifford uznali, że w pamięci zostaje to, co rzadkie. Podwójnie rzadkie, czyli niepożądane zachowanie kogoś z mniejszej grupy, rzuca się w oczy najbardziej. Przemawiało za tym to, że właśnie takie zdania badani przypisywali do grup najlepiej w stosunku do zgadywania. Mullen i Johnson znaleźli w metaanalizie ślad tej samej strategii i napisali, że efekt naprawdę wydaje się opierać, przynajmniej częściowo, na tym, co się wyróżnia.
Czy rzadkie naprawdę zostaje w pamięci? Costello i Watts zwracają uwagę, że wiele badań nie znajduje, by rzadkie połączenia pamiętano lepiej. Inne wyjaśnienie zaproponował Fiedler (1991). O większej grupie dostajemy więcej przykładów, więc jej proporcję dobrych i złych zachowań znamy lepiej, a o mniejszej informacja szybciej się gubi. Zespół Murphy'ego widzi w efekcie niedokończone uczenie się i wprost odróżnia je od obu poprzednich wyjaśnień. Opinia o mniejszej grupie po prostu nie zdążyła się jeszcze wykształcić. Na tym samym pomyśle oparł swój model zespół Spiersa.
Van Dessel i współpracownicy przenoszą źródło efektu na chwilę oceny. Przypuszczają, że podczas czytania ludzie nie wyliczają, ile czego było w każdej grupie. Robią to dopiero, gdy muszą odpowiedzieć, i wtedy zgadują. Za tym przemawia to, że w ich czterech badaniach w szybkich testach pośrednich, w których nie ma czasu na zgadywanie, w głównych analizach efektu nie było.
Czy przeszacowanie złych zachowań mniejszej grupy może być rozsądne? Costello i Watts idą najdalej i uważają, że do pewnego stopnia tak. Kto widzi tylko kilka przykładów, rozsądnie zakłada, że prawdziwa proporcja w całej grupie może leżeć bliżej pół na pół. Z 4 zachowań niepożądanych na 13 rozsądniej więc wnioskować trochę więcej niż 31 na 100. Według ich rachunku dla danych Hamiltona i Gifforda wychodzi 33 na 100 dla mniejszej grupy i 32 dla większej. Badani podali jednak średnio 44 i 34, czyli odeszli od proporcji z próby dalej, niż wynika z tego rachunku. Tę nadwyżkę autorzy tłumaczą zapominaniem i szumem w ocenach.
Źródła i siła dowodów
Efekt opisali Hamilton i Gifford (1976). Metaanaliza Mullena i Johnsona (1990) objęła 23 badania z 14 artykułów i znalazła efekt umiarkowanej siły, silniejszy, gdy rzadkie zachowania były złe. Stronniczość publikacji sprawdzono w niej tylko jedną, prostą metodą. Van Dessel i in. (2021) w czterech badaniach zaplanowanych i zarejestrowanych przed zebraniem danych, każde z ponad tysiącem osób, potwierdzili efekt w ocenach grup przy przewadze zachowań dobrych. Przy przewadze złych powtórzył się w dwóch badaniach z czterech, a w szybkich testach pośrednich w głównych analizach nie wyszedł w żadnym.
Ocena stoi na badaniu Spiersa i in. (2017): 18 osób w analizie, skaner 1,5 T i grupy kontrolne z samymi nazwami. Żaden wynik nie przeszedł poprawki dla całego mózgu. Zadanie różniło się od klasycznego, bo grupy różniły się też tym, czy przeważały w nich zachowania dobre, czy złe. Nie znamy innych badań obrazowych tego zadania ani badań z udziałem osób z uszkodzeniem mózgu lub ze stymulacją.
Układ jak w badaniach Van Dessela i in. (2021): 36 zdań, 24 o większej grupie i 12 o mniejszej, w obu dwa razy więcej zachowań dobrych niż złych (16 i 8 oraz 8 i 4), w losowej kolejności. Wybraliśmy wersję z przewagą zachowań dobrych, bo w niej ich efekt w ocenach powtórzył się we wszystkich czterech badaniach. Każde zdanie jest na ekranie przez 5 sekund, jak w ich trzecim i czwartym badaniu, z sekundą przerwy. Nazwy grup, Pelsowie i Ridowie, są wymyślone. To, która grupa jest mniejsza, i to, które zdania trafiają do której grupy, losuje się osobno dla każdej osoby. Zdania napisaliśmy po polsku dla tej strony. Opisują codzienne, łagodne zachowania i nie mają polskich norm, więc nie wiadomo dokładnie, jak dobre albo złe wydaje się każde z nich. Oceny grup na 6 parach cech, na skali od 1 do 8, jak u Van Dessela i in. W pełnej wersji po ocenach jest przypisywanie 24 zdań do grup, jak u Hamiltona i Gifforda (1976), a szacunek liczby złych zachowań w obu wersjach jest na końcu, tak jak u nich.
Powierzchnia kory pochodzi ze średniej grupowej HCP S1200 (Van Essen i in., 2013), a granice obszarów z atlasu HCP-MMP1 (Glasser i in., 2016). Jądro półleżące i skorupa pochodzą z Melbourne Subcortex Atlas (Tian i in., 2020). Współrzędne w układzie MNI według Spiersa i in. (2017). Wyuczona ocena grupy: prawy przedni płat skroniowy 27, 8, −35, obszar TGd; przy grupach złych lewy przedni płat skroniowy −51, 14, −23, obszary STGa i TGd. Błąd przewidywania przy grupach złych: lewy dolny zakręt czołowy −48, 32, 4, obszary 45 i IFSa; grzbietowo-przyśrodkowa kora przedczołowa −6, 50, 37, obszar 9m, zaznaczony po obu stronach, bo szczyt leży 6 mm od środka mózgu; prawy przedni płat skroniowy 54, 14, −20, obszar STGa. Grupy mniejsze wobec większych: przednia część zakrętu obręczy i grzbietowo-przyśrodkowa kora przedczołowa 0, 23, 40, obszary 8BM i a32pr po obu stronach; prawe prążkowie brzuszne 21, 17, −2, które autorzy opisują jako okolicę brzusznej części skorupy, głowy jądra ogoniastego i jądra półleżącego.