Lista nazwisk
Tylu badanych w 1973 roku uznało za liczniejszą płeć osób sławnych, choć było ich o jedną mniej.
Podobnej listy słuchały osoby zrekrutowane na Uniwersytecie Stanforda. 99 z nich oceniało potem, kogo było więcej.
Imiona i nazwiska pojawią się jedno po drugim, jedno co 2 sekundy, jak w eksperymencie Amosa Tversky'ego i Daniela Kahnemana. Potem padną dwa krótkie pytania o listę. Wynik zobaczysz od razu po odpowiedzi.
Szybka wersja to jedna lista i dwa pytania. Pełna to dwie listy, po każdej te same pytania, a na końcu pytanie, które osoby z list kojarzysz. Odpowiedzi zostają w Twojej przeglądarce i nigdzie nie trafiają. Możesz też od razu czytać dalej, ale tekst niżej zdradza, na czym polega zadanie.
Klawisz K to „kobiet”, M to „mężczyzn”. Liczby możesz wpisać albo ustawić przyciskami, a Enter przechodzi dalej.
W skrócie
To skrót, przez który o tym, czego jest więcej, wnioskujemy z tego, jak łatwo przychodzą nam przykłady. Często się sprawdza, ale myli, gdy coś łatwo przypomnieć z innego powodu, na przykład dzięki sławie.
Tu kryje się nazwa efektu i jego opis. Zdradzają, na czym polega zadanie, więc najpierw sprawdź się na sobie albo odkryj je od razu.
Co podpowiada pamięć
Osoby zrekrutowane na Uniwersytecie Stanforda słuchały nagranej listy 39 nazwisk znanych osób, jednego co 2 sekundy. Na każdej z czterech list było 19 bardzo sławnych osób jednej płci i 20 mniej sławnych drugiej, więc sławnych było zawsze o jedną mniej. Jedna grupa po wysłuchaniu oceniała, czy na liście było więcej kobiet, czy mężczyzn. 80 z 99 osób wskazało płeć, której przedstawiciele byli sławniejsi.
Tversky i Kahneman przygotowali cztery listy, dwie z nazwiskami ludzi rozrywki i dwie z nazwiskami innych osób publicznych. Na dwóch sławniejsze były kobiety, na dwóch mężczyźni. Imię zawsze jednoznacznie wskazywało płeć. Gdyby ocena opierała się na policzeniu, przeważać powinna płeć osób mniej znanych.
Tversky i Kahneman (1973), badanie 8, 99 osób, sławnych o jedną mniej. Każdą listę słuchały dwie grupy. Druga zapisywała zapamiętane nazwiska: średnio 12,3 z 19 sławnych i 8,4 z 20 mniej znanych. Na 86 osób 57 zapisało więcej nazwisk sławnych, a 13 mniej.
A gdy trzeba podać liczby, a nie tylko wskazać, czego było więcej? Stuart McKelvie z Bishop's University w Kanadzie prosił o oszacowanie, ile było kobiet i ilu mężczyzn. Gdy badani słyszeli listę sławnych mężczyzn i niesławnych kobiet albo odwrotnie, płeć sławnych szacowali wyżej, choć obu płci było po 13. Wielkość efektu wyniosła d = 0,78, co sam autor nazwał umiarkowaną do dużej. W powtórzeniu z 2001 roku, na 195 studentach, z listą 12 sławnych i 13 niesławnych, różnica wyszła dopiero po porównaniu szacunków z prawdziwą różnicą jednej osoby, i była mniejsza, d = 0,34.
McKelvie (1997), dwa eksperymenty, badani słuchali listy 13 nazwisk męskich i 13 żeńskich. McKelvie i Drumheller (2001), 195 osób, przed szacowaniem badani oceniali, czy znają każde nazwisko. Wielkość efektu d mówi, o ile odchyleń standardowych przesuwają się średnie szacunki. Wynik jednej osoby nie ma odchylenia standardowego, więc różnicę u Ciebie porównuj z prawdziwą różnicą, a nie z liczbą d.
Osoby sławne to zmarłe postacie polskiej kultury, nauki i sportu, wybrane według liczby odsłon ich haseł w polskiej Wikipedii. Osoby zwykłe to połączenia częstych polskich imion i nazwisk z rejestru PESEL, którym nie odpowiada żadne hasło w Wikipedii. Szczegóły w części „Zadanie” na końcu strony.
Skoro sławne nazwiska łatwiej przywołać, co dzieje się w mózgu, gdy je rozpoznajemy?
Co dzieje się w mózgu
Kształty obszarów pochodzą z atlasów (kora HCP-MMP1, hipokamp z Melbourne Subcortex Atlas). Zaznaczamy obszary atlasu najbliższe punktom podanym w pracach, a przy obszarach wybranych przez autorów z góry, bez współrzędnych, umownie obszary o tej nazwie. To przybliżenie miejsca, a nie zmierzona aktywność. Model można obracać palcem albo myszą.
Czy sławne nazwisko rozpoznaje się szybciej niż nieznane? Siedemnaście zdrowych osób z uczelni w okolicy Milwaukee oglądało w skanerze 25 nazwisk sławnych osób, 25 nazwisk osób niesławnych, wziętych z książek telefonicznych, oraz tyle samo twarzy. Przy każdym bodźcu, wyświetlanym przez 4 sekundy, decydowały, czy to ktoś sławny. Nazwiska sławne rozpoznawały szybciej niż nieznane, średnio w 1,19 wobec 1,63 sekundy. Gdy autorzy połączyli nazwiska i twarze, przy osobach sławnych mocniej pracowała między innymi przednia część lewego płata skroniowego. W tej łącznej analizie nie było obszaru, który pracowałby mocniej przy osobach nieznanych. Przy samych nazwiskach część małych obszarów pracowała jednak mocniej przy nazwiskach nieznanych.
W badaniu z Trydentu 24 osoby czytały 40 nazwisk sławnych ludzi i przypominały sobie o nich różne rzeczy, na przykład z czego są znani. W porównaniu z samym dopasowywaniem nazwisk pracowały wtedy między innymi lewy przedni płat skroniowy, przedklinek i zakręty kątowe. W badaniu 105 pacjentów z chorobami neurodegeneracyjnymi gorsze nazywanie sławnych twarzy i gorsza wiedza o tych osobach szły w parze z mniejszą objętością istoty szarej w lewym przednim płacie skroniowym. Żadne z tych badań nie dotyczyło oceny, czego było więcej.
W badaniu z Milwaukee dwa największe obszary, które pracowały mocniej przy osobach sławnych niż nieznanych, leżały w lewym styku płatów skroniowego i ciemieniowego (15,1 ml) oraz w tylnym zakręcie obręczy obu półkul (12,4 ml). Mocniej pracowały też części lewej kory czołowej. Te wyniki dotyczą nazwisk i twarzy łącznie. Przy sławnych nazwiskach aktywność obejmowała większy obszar lewej półkuli, a przy sławnych twarzach prawej.
W badaniu z Trydentu przypominanie sobie wiedzy o osobie na podstawie nazwiska angażowało podobne miejsca: przedklinek, zakręty kątowe oraz grzbietowo- i brzuszno-przyśrodkową korę przedczołową. Autorzy łączą te obszary z siecią, która obsługuje wiedzę o innych ludziach także wtedy, gdy widzimy ich twarze.
W badaniu z Milwaukee hipokampy obu półkul, ważne dla pamięci, pracowały mocniej przy sławnych osobach niż przy nieznanych. Badani nie mieli niczego zapamiętywać, tylko rozpoznawali, kto jest sławny. Z eksperymentu z 1973 roku wiadomo, że sławne nazwiska łatwiej później przywołać. Czy ta praca hipokampa ma z tym związek, w tym badaniu nie sprawdzano. Badania, które by to sprawdziło, nie znaleźliśmy.
Na Uniwersytecie Duke'a 14 młodych osób słuchało w skanerze słów i do każdego szukało wspomnienia z własnego życia. Gdy je znalazły, naciskały przycisk, średnio po 6,55 sekundy, a potem przypominały sobie szczegóły. Autorzy wyodrębnili cztery sieci, między innymi sieć przyśrodkowej kory przedczołowej, sieć przyśrodkowej części płata skroniowego i sieć czołowo-ciemieniową. Gdy wspomnienie przychodziło szybciej, sieć czołowo-ciemieniowa i sieć płata skroniowego silniej wpływały na sieć przyśrodkowej kory przedczołowej. Autorzy piszą, że łatwość przywołania wiąże się z płynniejszą współpracą tych sieci.
Bliska heurystyce dostępności jest heurystyka płynności: z dwóch rzeczy za tę o wyższej wartości ocenianej cechy uznaje się tę, którą rozpoznało się szybciej. W badaniu fMRI zespołu z instytutów Maxa Plancka w Berlinie, Lipsku i Kolonii decyzjom podejmowanym w ten sposób towarzyszyła aktywność przedmurza, cienkiej warstwy istoty szarej pod wyspą. Przedmurza nie ma w atlasie sceny, więc go nie zaznaczamy.
W badaniu zespołu z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley 28 osób w skanerze wykonywało trzy zadania: wybór z listy, wybór bez listy i wymienianie jak najwięcej przykładów. Odpowiedź obmyślały w myślach, a w co piątej próbie wypowiadały ją na głos. Wybór bez listy w porównaniu z samym wymienianiem mocniej angażował obszary wybrane z góry jako związane z oceną wartości: brzuszno-przyśrodkową korę przedczołową i tylny zakręt obręczy. W porównaniu z wyborem z listy mocniej angażował obszary związane z przywoływaniem wiedzy, między innymi dolny zakręt czołowy.
Przy wyborze bez listy brzuszno-przyśrodkowa kora przedczołowa silniej współpracowała z lewą przednią korą przedczołową, a przy wyborze z listy z zakrętami wrzecionowatymi, które obsługują widzenie. Autorzy uznali, że przy wyborze bez listy mózg musi najpierw przywołać opcje, a dopiero potem je ocenić. Obszary w scenie zaznaczamy umownie, bo badanie podaje je z nazwy.
Na co dzień
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley poprosił 2811 osób o wybór w sześciu kategoriach: owoce, sieci szybkiej obsługi, marki butów do biegania, warzywa, ryba na obiad i sosy do sałatek. Część osób wybierała z listy 12-14 opcji, a część bez listy, wpisując odpowiedź. W żadnym wariancie nie było limitu czasu. Przy sieciach szybkiej obsługi i butach wybór wchodził do losowania karty podarunkowej o wartości 20 dolarów do wybranej marki.
Która sieć zyskuje, gdy nie ma listy? Bez listy częściej wybierano opcje, które łatwo przychodzą do głowy, na przykład McDonald's, jabłko i łososia. Sieć McDonald's wybrało bez listy około 27% osób, a z listą około 14%. Z listą zyskiwały między innymi Chick-fil-A i In-N-Out. Osobna grupa 256 osób wymieniała jak najwięcej przykładów w kilku kategoriach, przy sieciach szybkiej obsługi przez 45 sekund. Mniej więcej 4 na 5 osób wymieniających sieci jako pierwszą wpisało McDonald's. W sześciu kategoriach łącznie opcje, które bez listy zyskiwały, średnio częściej przychodziły do głowy w zadaniu wymieniania niż te, które traciły. Przełącz sposób pytania niżej.
Czy można wybrać coś, co nie przyszło do głowy? Autorzy wnioskują, że niewygenerowanie obiecującej opcji ogranicza, a nawet przekreśla szansę, że zostanie wybrana. Zbudowali model, w którym pamięć najpierw ogranicza zbiór opcji, a dopiero potem następuje ich ocena. Przewidywał wybory lepiej niż modele, które uwzględniały tylko ocenę albo tylko pamięć.
Tylu badanych w 1973 roku uznało za liczniejszą płeć osób sławnych, choć było ich o jedną mniej.
Tyle osób wybrało McDonald's bez listy i z listą sieci. Liczby odczytane z wykresu w pracy są przybliżone. Badanie zatwierdziła komisja etyczna Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, a na listach były sieci amerykańskie.
Mniej więcej tyle osób, wymieniając sieci szybkiej obsługi, wpisało McDonald's jako pierwszą (również odczyt z wykresu).
Czy da się przed tym obronić?
W badaniu z Berkeley lista opcji zmniejszała przewagę opcji, które łatwo przychodzą do głowy, i zyskiwały sieci przywoływane rzadziej, takie jak Chick-fil-A. To nie znaczy, że wybór z listy jest lepszy, tylko że mniej zależy od pamięci.
Czy nagroda za trafną odpowiedź coś zmienia? Tversky i Kahneman sprawdzili to w zadaniu, w którym pytali, czy litery K, L, N, R i V częściej stoją w angielskich słowach na pierwszym, czy na trzecim miejscu. Według autorów, którzy nie podają liczb, nagroda nie zmieniła wyniku.
Czy łatwość przypominania zawsze prowadzi na manowce? Poza laboratorium łatwość przypominania często idzie w parze z prawdziwą częstością, o czym piszą sami Tversky i Kahneman: to, co spotykamy częściej, zwykle łatwiej przywołać. W zadaniu z nazwiskami ocena „więcej” była pomyłką, bo sławnych było mniej. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy na łatwość przypominania wpływa coś innego niż częstość, na przykład sława, dramatyzm zdarzenia albo to, że widziało się je niedawno. Tversky i Kahneman podają przykład samochodu przewróconego na poboczu, po którego zobaczeniu wypadek przez jakiś czas wydaje się bardziej prawdopodobny. To ich obserwacja, a nie wynik eksperymentu.
Czy Twoi znajomi też policzą sławnych podwójnie? Sprawdź, jak jest u nich.
O co spierają się badacze
Badanie z nazwiskami powtarzano rzadko. McKelvie w 1997 roku potwierdził wynik, a w 2001 roku, z Andreą Drumheller, uzyskał słabszy. Tym razem badani przed szacowaniem oceniali, czy znają każde nazwisko, i szacunki dla płci sławnej nie były wyższe niż dla niesławnej. Efekt wyszedł dopiero po porównaniu szacunków z prawdziwą różnicą jednej osoby. Dużego, wcześniej zarejestrowanego powtórzenia tego zadania nie znaleźliśmy.
Na którym miejscu w angielskich słowach częściej stoi litera K? W tej samej pracy z 1973 roku Tversky i Kahneman pytali 152 osoby, czy litery K, L, N, R i V częściej stoją w angielskich słowach na pierwszym, czy na trzecim miejscu. Każdą z nich większość uznała za częstszą na pierwszym miejscu, z medianą szacunku 2 do 1, choć wszystkie częściej stoją na trzecim. Autorzy tłumaczyli to tym, że słowa po pierwszej literze łatwiej przywołać. Peter Sedlmeier, Ralph Hertwig i Gerd Gigerenzer w trzech badaniach pytali niemieckich uczestników o pierwszą i drugą pozycję litery w niemieckich słowach. Oceny w większości zgadzały się z rzeczywistymi proporcjami, tylko były ściągnięte do środka: małe częstości zawyżano, a duże zaniżano. Autorzy uznali, że lepiej tłumaczy to regresja niż dostępność. Liczby Tversky'ego i Kahnemana dla liter dotyczą angielskiego.
Kto oceni się jako bardziej asertywny: osoba poproszona o 6 przykładów czy o 12? Norbert Schwarz z zespołem w 1991 roku prosili ludzi o przypomnienie sobie 6 albo 12 przykładów własnych zachowań asertywnych. Według metaanalizy Weingartena i Hutchinsona osoby, które miały wymienić 6 przykładów, oceniały się jako bardziej asertywne niż te, które miały wymienić 12, choć te drugie przywołały więcej dowodów. Schwarz i współpracownicy tłumaczyli to tym, że 6 przykładów przypomina się łatwiej. Ta metaanaliza 263 badań ze 142 prac daje dla takiego układu efekt średni, r ≈ 0,25, po poprawce na niepublikowanie wyników nieistotnych od około 0,16 do około 0,19, zależnie od metody. Powtórzenie oryginału na 661 osobach nie wykazało wpływu na oceny asertywności. W trzech z czterech badań tej pracy liczba przykładów zmieniała odczuwaną trudność zadania.
Źródła i siła dowodów
Zadanie z nazwiskami potwierdzono w 1997 roku, ale w powtórzeniu z 2001 roku efekt był słabszy i wyszedł tylko w jednym sposobie liczenia. W trzech badaniach z pierwszą i drugą pozycją litery, w języku niemieckim, oceny były w większości trafne, a odchylenia autorzy wyjaśnili regresją do środka. Efekt łatwości przywołania ma w metaanalizie średnią wielkość, którą zawyża częściowo niepublikowanie wyników nieistotnych, a duże powtórzenie oryginału go nie potwierdziło. Wpływ pamięci na wybory bez listy wyszedł w jednym dużym badaniu, w sześciu kategoriach produktów.
Badań mózgu nad oceną częstości po łatwości przywołania nie znaleźliśmy. Jedyna znaleziona praca z heurystyką dostępności w tytule, badanie EEG opublikowane w grudniu 2025 roku, dotyczy szacowania kątów w układach współrzędnych, a nie przypominania. Scena pokazuje badania pokrewne: rozpoznawanie sławnych osób i przypominanie wiedzy o nich (17 i 24 osoby, fMRI; 105 pacjentów), szybkość przywołania wspomnień (14 osób), heurystykę płynności i wybór bez listy (28 osób).
Zadanie ma budowę badania 8 z pracy Tversky'ego i Kahnemana (1973): nazwiska pojawiają się co 2 sekundy (1,6 sekundy na ekranie i 0,4 sekundy przerwy), osób sławnych jest o jedną mniej, a imię zawsze wskazuje płeć. Lista ma 25 nazwisk, 12 sławnych i 13 zwykłych, jak u McKelviego i Drumheller (2001), a nie 39 jak w oryginale, i jest wyświetlana, a nie odtwarzana z nagrania. Kolejność nazwisk jest losowa. W szybkiej wersji płeć osób sławnych jest losowana. W pełnej są dwie listy w losowej kolejności, jedna ze sławnymi kobietami, druga ze sławnymi mężczyznami, bez powtarzania osób. Po każdej liście pada pytanie, kogo było więcej, i prośba o oszacowanie liczby kobiet i mężczyzn, jak u McKelviego. Pełna wersja kończy się pytaniem, które osoby sławne z list kojarzysz.
Pula osób sławnych to 16 kobiet i 16 mężczyzn, zmarłych postaci polskiej kultury, nauki i sportu, bez polityków i duchownych. Polskich norm rozpoznawalności znanych osób nie znaleźliśmy, więc miarą pomocniczą była mediana miesięcznej liczby odsłon hasła w polskiej Wikipedii od października 2025 do września 2026 roku (narzędzie Wikimedia Pageviews). Każdej kobiecie z puli przypisaliśmy mężczyznę o najbliższej medianie, żeby sława obu płci była podobna. Kobiety: Maria Skłodowska-Curie, Kalina Jędrusik, Agnieszka Osiecka, Anna Jantar, Violetta Villas, Wanda Rutkiewicz, Wisława Szymborska, Maria Konopnicka, Anna German, Irena Sendlerowa, Krystyna Feldman, Pola Negri, Tamara Łempicka, Eliza Orzeszkowa, Irena Kwiatkowska, Irena Szewińska (od około 33 tysięcy do około 5 tysięcy odsłon miesięcznie). Mężczyźni: Fryderyk Chopin, Zdzisław Beksiński, Julian Tuwim, Czesław Niemen, Stanisław Lem, Zbigniew Wodecki, Janusz Korczak, Krzysztof Kieślowski, Jan Kochanowski, Aleksander Fredro, Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, Wojciech Młynarski, Ryszard Kapuściński, Cyprian Kamil Norwid, Ignacy Łukasiewicz (od około 31 tysięcy do około 5 tysięcy). Liczba odsłon mierzy zainteresowanie, a nie rozpoznawalność, dlatego pełna wersja pyta, kogo kojarzysz. Osoby zwykłe to połączenia częstych imion i nazwisk z rejestru PESEL (stan na 20 stycznia 2026 roku, dane.gov.pl), bez imion i nazwisk osób z puli sławnych, sprawdzone tak, żeby nie odpowiadało im żadne hasło w polskiej Wikipedii. Mogą istnieć osoby o takich imionach i nazwiskach, ale nie są publicznie znane.
Powierzchnia kory pochodzi ze średniej grupowej HCP S1200 (Van Essen i in., 2013), a granice obszarów z atlasu HCP-MMP1 (Glasser i in., 2016). Hipokamp pokazują siatki z Melbourne Subcortex Atlas (Tian i in., 2020). Współrzędne Nielson i in. (2010) podano w układzie Talairacha, do MNI przeniesiono je przekształceniem z pracy Lancastera i in. (2007). Współrzędne Aglinskasa i Fairhalla (2023) i St. Jacques i in. (2011) są w MNI. Przedni płat skroniowy: punkty Nielson i in. -41, 14, -21 i -44, -1, -31 leżą po przeliczeniu 2,4 mm od obszaru TGd i 0,7 mm od TGv, a punkt Aglinskasa i Fairhalla -60, -10, -19 0,8 mm od TE1a. Lewy styk skroniowo-ciemieniowy Nielson i in., -49, -63, 23, leży 5,2 mm od PGi, a zakręty kątowe Aglinskasa i Fairhalla, -45, -61, 26 i 51, -67, 35, 1,1 i 4,7 mm od PGi. Tylny zakręt obręczy Nielson i in., -2, -52, 25, leży 3,2-4,0 mm od d23ab, a przedklinek Aglinskasa i Fairhalla, 0, -49, 26, 4,1-4,5 mm od d23ab i v23ab. Lewa kora czołowa Nielson i in., -11, 34, 46, leży 2,5 mm od 9p, a grzbietowo-przyśrodkowa kora przedczołowa Aglinskasa i Fairhalla, -12, 32, 53, 0,5 mm od 8BL. Hipokampy Nielson i in., -25, -29, -11 i 31, -26, -11, leżą 0,4 i 0,7 mm od siatek hipokampa. Szczyt sieci przyśrodkowej kory przedczołowej St. Jacques i in., 4, 56, 23, leży 2,3 mm od obszaru 9m. Brzuszno-przyśrodkową korę przedczołową (obszary 10v i 10r) i tylny zakręt obręczy z badania Zhang i in. (2021) zaznaczamy umownie, bo praca podaje je z nazwy jako obszary wybrane z góry. Siatki kory i struktur podkorowych przygotowano w projekcie human-brain Amy Sterling (licencja MIT), z którego korzysta Atlas mózgu.