Krajów
W tylu krajach badani przez internet faworyzowali przy podziale pieniędzy osoby ze swojej grupy, choć grupy powstały z zadania z kolorami.
Najpierw zobaczysz siedem par obrazów dwóch malarzy.
Potem w kilku tabelach rozdzielisz punkty między dwie osoby oznaczone numerami. Na końcu Twoje decyzje staną obok wyników badań, w których ludzie robili to samo.
Szybka wersja ma 7 par obrazów i 6 tabel, pełna 7 par obrazów i 12 tabel. W obu na końcu jest jedno pytanie. Odpowiedzi zostają w Twojej przeglądarce i nigdzie nie trafiają. Zadanie działa najlepiej za pierwszym razem. Możesz też od razu czytać dalej, ale tekst niżej zdradza, czego szuka zadanie.
W skrócie
To skłonność do korzystniejszego traktowania osób z własnej grupy niż osób z innej, także wtedy, gdy grupy powstały z błahego powodu, a samemu nic się na tym nie zyskuje. Po angielsku: ingroup favoritism. Badania z grupami stworzonymi na chwilę nazywa się paradygmatem grup minimalnych.
Tu kryje się nazwa efektu i jego opis. Zdradzają, na czym polega zadanie, więc najpierw sprawdź się na sobie albo odkryj je od razu.
Faworyzowanie grupy własnej
Henri Tajfel z zespołem zapraszał do laboratorium chłopców w wieku 14 i 15 lat, którzy dobrze się znali. Najpierw szacowali, ile kropek pojawia się na ekranie, albo wybierali, które obrazy dwóch malarzy, Paula Klee i Wassily'ego Kandinsky'ego, bardziej im się podobają. Słyszeli, że na tej podstawie zostaną podzieleni na dwie grupy. W rzeczywistości podział był losowy.
Potem każdy w pojedynkę rozdzielał prawdziwe pieniądze między dwie inne osoby, o których wiedział tylko, z której są grupy. Sobie nie dawał nic. Gdy jedna osoba była ze „swojej” grupy, a druga z „obcej”, przeważająca większość w zadaniu z kropkami dawała więcej swoim. Możliwość, by obie osoby dostały razem jak najwięcej, była pomijana. W zadaniu z obrazami przewaga swoich nad obcymi liczyła się bardziej niż to, ile dostaną swoi.
Czy chodzi o samo słowo „grupa”? Michael Billig i Henri Tajfel sprawdzili to w kolejnym eksperymencie. 75 chłopców w wieku od 14 do 16 lat z prywatnej szkoły w Bristolu wybierało ładniejszy obraz z 12 par. Jedni słyszeli, że trafią do grupy według swoich wyborów, choć w rzeczywistości podział był losowy, inni, że do grupy X albo W według rzutu monetą. Dwie kolejne grupy chłopców dostały tylko numery, bez słowa o grupach, z wyjaśnieniem, że numer zależy od wyborów albo od losowania. Każdy punkt w tabelach był wart jedną dziesiątą pensa.
Faworyzowanie wyszło w obu układach z grupami, silniej, gdy grupy miały wynikać z wyborów obrazów. W układach bez słowa o grupach nie było istotnego faworyzowania, choć przy numerach zależnych od obrazów widać było taką skłonność. Działała też chęć podziału po równo, silniejsza niż chęć, by obie osoby dostały razem jak najwięcej.
Zadanie na tej stronie używa tych samych trzech tabel z tymi samymi liczbami. Grupa wynika tu jednak z Twoich prawdziwych wyborów, a punkty i osoby są umowne.
W każdej tabeli górna liczba trafia do jednej osoby, a dolna do drugiej. Tabele są tak ułożone, że różne cele prowadzą do różnych kolumn. Raz osoba ze „swojej” grupy stoi w górnym wierszu, raz w dolnym. Kto nie zwraca uwagi na grupy, wybiera za każdym razem tę samą kolumnę. Kto faworyzuje swoich, przesuwa się w zależności od tego, gdzie stoją.
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 14 | 13 | 12 | 11 | 10 | 9 | 8 | 7 | 6 | 5 | 4 | 3 | 2 | 1 |
Tabela 1. Suma jest zawsze ta sama, 15 punktów. Najbardziej sprawiedliwe są dwie środkowe kolumny, a każda kolumna dalej od środka daje więcej jednej z osób.
| 19 | 18 | 17 | 16 | 15 | 14 | 13 | 12 | 11 | 10 | 9 | 8 | 7 |
| 1 | 3 | 5 | 7 | 9 | 11 | 13 | 15 | 17 | 19 | 21 | 23 | 25 |
Tabela 2. Prawa kolumna daje razem najwięcej, 32 punkty. Gdy osoba ze swojej grupy stoi w górnym wierszu, największa przewaga swoich jest w lewej kolumnie, 19 do 1, ale razem to tylko 20 punktów. Gdy stoi w dolnym, oba cele prowadzą do prawej kolumny.
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 14 | 13 | 12 | 11 | 10 | 9 | 8 | 7 | 6 | 5 | 4 | 3 | 2 |
Tabela 3. Suma jest zawsze ta sama, 28 punktów. Lewa kolumna to podział po równo. Gdy osoba ze swojej grupy stoi w górnym wierszu, każda kolumna dalej w prawo daje jej przewagę. Gdy stoi w dolnym, najlepiej wychodzi na podziale po równo, bo każda inna kolumna daje więcej drugiej osobie.
Wykres pokazuje trzy wskaźniki z eksperymentu Billiga i Tajfela, liczone w kolumnach tabeli. Zero to wybory, które nie zależą od tego, w którym wierszu stoi osoba ze swojej grupy. Liczba dodatnia to przesunięcie w stronę swojej grupy, ujemna w stronę drugiej. W tabelach 2 i 3 wskaźnik to różnica między wyborem przy celach sprzecznych a wyborem przy celach zgodnych.
Chłopcy z Bristolu dzielili prawdziwe pieniądze, a w zadaniu na tej stronie punkty są umowne. Kto czyta dział o błędach poznawczych, może też domyślać się, czego szuka zadanie. Wskaźniki z tabel 2 i 3 dla dwóch układów z grupami były istotne, a z tabeli 1 tylko dla grup według obrazów.
Zespół Rachel Kranton z Uniwersytetu Duke zbadał 141 osób, w trzech czwartych studentów tej uczelni. Każda podejmowała decyzje o prawdziwych pieniądzach w trzech częściach. W jednej grupy powstawały z wyborów między wierszami, krajobrazami i obrazami Klee i Kandinsky'ego, w drugiej z poglądów politycznych, w trzeciej grup nie było. Nikogo nie wprowadzano w błąd. Średnio faworyzowanie swoich było większe w układzie politycznym niż w układzie z obrazami.
Badacze sprawdzili jednak każdą osobę z osobna. Takie same preferencje bez względu na to, czy odbiorca był ze swojej grupy, czy z obcej, w obu układach z grupami miało 40 na 100 osób, a 34 na 100 także w części bez grup. Inaczej traktowało swoich i obcych w obu układach 17 na 100. Faworyzowanie w grupie od obrazów i w grupie politycznej szło u tych samych osób w parze. Osoby, które w ogóle nie reagowały na grupy, w części decyzji decydowały szybciej. Autorzy piszą, że to zgodne z tym, że nie zwracały uwagi na grupę odbiorcy.
Skoro grupa wymyślona przed chwilą wystarcza, żeby zmienić decyzję, czy zmienia też to, co dzieje się w mózgu?
Co dzieje się w mózgu
Badań mózgu nad grupami minimalnymi jest niewiele, a badania fMRI, które opisujemy niżej, objęły w analizie od 16 do 20 osób. Badania te dotyczą różnych zadań: oglądania twarzy z nowej drużyny, dzielenia pieniędzy, przyglądania się bólowi albo rozpoznawania emocji. Wyniki układają się w różne miejsca mózgu, a metaanaliza dziesiątek badań wskazuje przy grupach błahych tylko jedno.
Kształty obszarów kory pochodzą z atlasu HCP-MMP1, a ciała migdałowatego i skorupy z atlasu struktur podkorowych. Zaznaczamy obszary atlasu najbliższe miejscom podanym w pracach. To przybliżenie miejsca, a nie zmierzona aktywność. Model można obracać palcem albo myszą.
Zespół Jaya Van Bavela losowo przydzielił 22 białe osoby do drużyny Lampartów albo Tygrysów. Każda drużyna miała po sześciu czarnych i sześciu białych mężczyzn. Przez około 15 minut badani uczyli się, kto jest w której drużynie, a potem w skanerze przyporządkowywali twarze do drużyny albo do koloru skóry. W analizie mózgu, która objęła 17 osób, twarze z własnej drużyny dawały silniejszą aktywność lewego ciała migdałowatego, lewej kory oczodołowo-czołowej, zakrętu wrzecionowatego po obu stronach, prawej skorupy i lewej dolnej kory skroniowej. Dla twarzy z drugiej drużyny nic nie pracowało silniej.
Po badaniu twarze z własnej drużyny podobały się bardziej, a twarze z drugiej nie wzbudzały niechęci. Im większa była u kogoś różnica w pracy kory oczodołowo-czołowej między swoimi a obcymi, tym bardziej wolał swoich. Kolor skóry nie zmieniał tych różnic. Progi istotności nie uwzględniały liczby porównań w całym mózgu, a ciało migdałowate i część obszarów sprawdzano w wybranych z góry miejscach.
Zespół Kirsten Volz podzielił 20 osób na grupę żółtą i niebieską na podstawie zmyślonego wyniku testu na postrzeganie złudzeń. W skanerze badani w 180 próbach z 30 różnymi tabelami dzielili eurocenty między pary innych osób, sobie nic. Swoim dali w sumie istotnie więcej. Gdy dało się podzielić po równo, robili to w 45 na 100 prób, a gdy dało się faworyzować swoich, w 40 na 100. Cztery osoby, które słabo utożsamiały się z grupą, autorzy wyłączyli z analizy mózgu.
Gdy w tabeli były osoby z dwóch grup, silniej niż przy osobach z jednej grupy pracowały grzbietowo-przyśrodkowa kora przedczołowa, przednia część zakrętu obręczy, przedklinek i okolica skrzyżowania skroniowo-ciemieniowego. Decyzje faworyzujące swoich, w porównaniu z decyzjami sprawiedliwymi, wiązały się z silniejszą pracą lewej grzbietowo-przyśrodkowej kory przedczołowej, przedniej części zakrętu obręczy i lewego skrzyżowania skroniowo-ciemieniowego. Autorzy łączą tę sieć z myśleniem o sobie i piszą, że grupa staje się częścią „ja”. Badanie użyło analizy bayesowskiej, bez klasycznej poprawki na liczbę porównań.
Zespół Aino Saarinen zebrał 76 badań fMRI, 87 zbiorów danych i 2328 osób. Przy grupach etnicznych, narodowych i politycznych różnice między swoimi a obcymi wychodziły w wielu miejscach. Przy grupach błahych, takich jak minimalne, tylko w jednym. Lewa przednia część zakrętu obręczy pracowała silniej przy swoich. Próg był nieskorygowany, zgodnie z zaleceniami dla tej metody, a skupisko małe. Autorzy piszą, że grupa błaha wywołuje w mózgu węższą stronniczość niż grupa prawdziwa.
Inna metaanaliza, 50 prac z przewagą badań nad rasą, wiązała zadania dotyczące swoich silniej z grzbietowo-przyśrodkową korą przedczołową, a dotyczące obcych z prawą przednią wyspą. Grup minimalnych nie analizowano w niej osobno.
Zespół Thomasa Baumgartnera zbadał 36 mężczyzn, kibiców dwóch rywalizujących szwajcarskich klubów. Decydowali, jak ukarać gracza, który nie odwzajemnił współpracy drugiego, a każdy punkt kary kosztował ich samych. Karali surowiej, gdy ten gracz był kibicem rywali, a poszkodowany kibicem ich klubu. Po 20 minutach stymulacji magnetycznej, która osłabia pracę prawego skrzyżowania skroniowo-ciemieniowego, ta różnica malała, w porównaniu z grupą ze stymulacją lewej strony i ze stymulacją pozorowaną. Główny wynik był istotny, ale słaby, przy grupach liczących od 11 do 13 osób, a chodzi o grupy prawdziwe, nie minimalne.
W badaniu Gamond i Cattaneo badanych podzielono na niebieskich i zielonych, a potem rozpoznawali emocje na twarzach. Gdy stymulacja zakłócała pracę grzbietowo-przyśrodkowej kory przedczołowej, przewaga w rozpoznawaniu emocji swoich słabła. To badanie rozpoznawania emocji, nie dzielenia zasobów. W innym badaniu fMRI 20 osób utożsamiało się z drużyną przydzieloną rzekomo według poglądów, a w rzeczywistości losowo, ale mózg reagował na ból innych zależnie od rasy, a nie od drużyny.
Na co dzień
Rima-Maria Rahal i Frederik Schulze Spüntrup przebadali przez internet 1850 osób z 20 krajów, z planem analiz zarejestrowanym przed badaniem. Grupy powstawały z zadania z rozpoznawaniem kolorów, a potem badani rywalizowali o premię z kimś z drugiej grupy. W 80 decyzjach o prawdziwych pieniądzach wybierali między opcją dla siebie a opcją hojną dla drugiej osoby. Gdy ta osoba była ze swojej grupy, szansa wyboru hojnego, liczona jak w zakładach, rosła średnio 4,6 raza. Faworyzowanie wyszło w każdym kraju, choć o różnej sile.
Kamera internetowa śledziła wzrok. Informacja o grupie stała drobnym drukiem obok przypadkowej liczby. W 53 na 100 decyzji badani ani razu na nią nie spojrzeli. Na koniec 55 na 100 osób wolało poznać grupę partnera. Te osoby dawały obcym około 10 na 100 mniej. Osoby, które wolały nie wiedzieć, nie faworyzowały swoich istotnie, nawet gdy grupę im pokazano. Ta część analizy nie była zaplanowana z góry.
Gdzie faworyzowanie było silniejsze? Siła faworyzowania różniła się między krajami. Była większa tam, gdzie rząd działał mniej skutecznie i gdzie pandemia COVID-19 była dotkliwsza. Rosła też w krajach bardziej indywidualistycznych i bardziej religijnych, wbrew przewidywaniom autorów. Autorzy zastrzegają, że to związki, a nie przyczyny.
Czy chodzi o to, że swoich traktuje się lepiej, czy obcych gorzej? Metaanaliza badań nad współpracą pokazała, że różnica między swoimi a obcymi polega głównie na tym, że swoich traktuje się lepiej, a nie na tym, że obcych traktuje się gorzej. Sam podział na grupy dawał tylko niewielką przewagę swoich, większą wtedy, gdy ludzie od siebie zależeli.
W tylu krajach badani przez internet faworyzowali przy podziale pieniędzy osoby ze swojej grupy, choć grupy powstały z zadania z kolorami.
Tyle decyzji w tym samym badaniu zapadło bez ani jednego spojrzenia na informację, z której grupy jest druga osoba.
Tylu badanych z Uniwersytetu Duke miało takie same preferencje wobec swoich i obcych, w grupach od obrazów i w grupach politycznych.
Czy da się przed tym obronić?
Antonia Misch, Markus Paulus i Yarrow Dunham zbadali 465 osób, dzieci od 4 do 11 lat w Stanach Zjednoczonych i w Niemczech oraz dorosłych przez internet. Po przydziale do grupy komputer „łączył” badanych z ich grupą, a w jednym z warunków to połączenie się psuło i mieli współpracować z grupą drugą. W czterech z pięciu eksperymentów po takiej zapowiedzi różnica w sympatii do swoich i obcych znikała albo wyraźnie malała. Nie działało to przy grupach według płci. W rozdziale nagród wyniki były mniej jednoznaczne. Dorośli, którzy spodziewali się współpracy z obcymi, dawali mniej wszystkim.
Co budzi sam przydział do grupy? Według autorów sam przydział budzi oczekiwanie, że będzie się z tą grupą współpracować. W jednym z eksperymentów 92 na 100 dzieci zaraz po przydziale, który wyglądał na losowy, spodziewało się współpracy z własną grupą. Według nich paradygmat grup minimalnych nie jest więc tak minimalny, jak się wydaje.
Czy pomaga nie znać grupy drugiej osoby? Znaczenie może mieć samo nastawienie. W badaniu w 20 krajach osoby, które wolały nie znać grupy partnera, nie faworyzowały swoich istotnie, nawet gdy grupę im pokazano. To związek z analizy niezaplanowanej z góry, a zasłaniania informacji badanie nie sprawdzało. Rozsądna praktyka jest jednak prosta. Gdy oceniasz pracę, przyznajesz premię albo wybierasz projekt, a grupa autora nie ma znaczenia dla decyzji, zasłoń ją, zanim zaczniesz.
Ile trzeba Twoim znajomym, żeby ktoś stał się „swój”? Wyślij im zadanie, zanim przeczytają tę stronę.
O co spierają się badacze
Norbert Kerr z zespołem opisał w 1993 roku trzy eksperymenty z uczestnikami ze Stanów Zjednoczonych. Pierwszy był bliskim powtórzeniem badania Tajfela, dwa kolejne powtarzały w zmienionej formie inne klasyczne badanie. W żadnym faworyzowanie nie było istotne. Michael Hogg w swoim laboratorium efekt dostawał. W pracy opublikowanej w 2018 roku obaj opisali jedno badanie, zaprojektowane razem, porównując oba sposoby prowadzenia eksperymentu. Takie badanie, prowadzone razem przez badaczy, którzy się spierają, nazywa się współpracą adwersaryjną.
Co dało badanie zaprojektowane razem? Wzięło w nim udział 412 studentów z Australii i ze Stanów Zjednoczonych, w zamian za zaliczenie zajęć. Faworyzowanie wyszło w obu krajach, a bez podziału na grupy go nie było. Badani, którzy siedzieli razem z innymi, faworyzowali swoich silniej niż badani odizolowani w kabinach, choć różnica była istotna tylko w jednym z czterech wskaźników, a w łącznej różnicy punktów na granicy istotności. Australijczycy i osoby, którym instrukcję czytano na głos, dzielili punkty bardziej po równo, ale samo faworyzowanie było u nich podobne. Według autorów to argument przeciw tezie, że faworyzowanie grup minimalnych wynika z powszechnego, niezależnego od sytuacji mechanizmu.
Skąd bierze się ten efekt? Tajfel i jego następcy tłumaczyli go potrzebą dobrego obrazu własnej grupy, a przez nią siebie. Zespół Misch wskazuje na oczekiwanie współpracy z własną grupą. Z metaanalizy badań nad współpracą wynika, że faworyzowanie rośnie, gdy ludzie od siebie zależą i wiedzą o swojej przynależności nawzajem, co pasuje do wyjaśnienia przez wzajemność, czyli liczenie na to, że swoi się odwdzięczą. Jordan Robbins i Joachim Krueger zebrali 19 prac o tym, jak ludzie przypisują innym własne cechy i poglądy. Wobec grupy własnej robili to wyraźnie silniej niż wobec obcej, a w ujęciu autorów takie przenoszenie siebie na grupę może dawać faworyzowaniu podstawę.
Czy swoich także łagodniej się karze? Sabine Otten zwraca uwagę, że tu efekt słabnie. Sam przydział do grupy wystarcza, żeby rozdzielać swoim więcej nagród i przypisywać im lepsze cechy. Przy karach i cechach negatywnych nie działa już tak niezawodnie.
Trudno też rozstrzygnąć, co dokładnie dzieje się w mózgu. W badaniu z drużynami ciało migdałowate pracowało silniej przy swoich, a w wielu badaniach nad rasą silniej przy obcych.
Źródła i siła dowodów
Efekt opisali Tajfel i in. (1971) oraz Billig i Tajfel (1973). Metaanaliza badań nad współpracą pokazała, że ludzie średnio chętniej współpracują ze swoimi, choć przy samym podziale na grupy różnica była niewielka (Balliet i in., 2014). Badanie z planem zarejestrowanym przed zebraniem danych pokazało go w każdym z 20 krajów (Rahal i Schulze Spüntrup, 2025). Zastrzeżenia: trzy eksperymenty z 1993 roku bez istotnego wyniku i siła efektu zależna od warunków (Kerr i in., 2018), 40 na 100 osób bez reakcji na grupy (Kranton i in., 2020), osłabienie przy oczekiwaniu współpracy z drugą grupą (Misch i in., 2021).
Ocena stoi na badaniach fMRI Van Bavela i in. (2008), 17 osób w analizie, i Volz i in. (2009), 16 osób w analizie. Pierwsze używało progów bez poprawki na liczbę porównań w całym mózgu, drugie analizy bayesowskiej, i każde wskazało inne obszary. Metaanaliza Saarinen i in. (2021) znalazła przy grupach błahych tylko przednią część zakrętu obręczy, przy progu nieskorygowanym. Badania ze stymulacją dotyczą zadań pokrewnych: rozpoznawania emocji (Gamond i Cattaneo, 2016) i karania w grupach prawdziwych, ze słabym wynikiem przy małych grupach (Baumgartner i in., 2014), więc oceny nie podnoszą.
Zadanie wzorujemy na eksperymencie Billiga i Tajfela (1973). Tabele mają te same liczby co trzy macierze z ich Tabeli 2. W wydruku tabeli 3 w siódmej kolumnie stoi 29 nad 8, ale przy sumie zawsze równej 28 musi to być 20, więc tak ją pokazujemy. Wskaźniki liczymy tak jak autorzy: w tabeli 1 kolumny od 0 do 13 z 6,5 jako brakiem stronniczości, w tabelach 2 i 3 kolumny od 0 do 12, odpowiednio od największej sumy i od podziału po równo, a wskaźnik to różnica między ustawieniem z celami sprzecznymi i zgodnymi. Szybka wersja ma każdą tabelę w dwóch ustawieniach, pełna dwa razy więcej wyborów w tabeli 1 i wybory dla dwóch osób z tej samej grupy w tabelach 2 i 3. Numery osób losujemy: grupa Kandinsky'ego od 41 do 49, grupa Klee od 71 do 79, jak w oryginale, gdzie numery były w czterdziestkach i siedemdziesiątkach. W odróżnieniu od oryginału grupa wynika z Twoich prawdziwych wyborów, a punkty i osoby są umowne. Obraz każdego malarza w parze trafia losowo na lewą albo prawą stronę. Paul Klee zmarł w 1940 roku, a Wassily Kandinsky w 1944 roku, a wszystkie obrazy powstały przed 1931 rokiem. Pliki pochodzą z Wikimedia Commons, gdzie są oznaczone jako domena publiczna. Zmniejszyliśmy je.
Powierzchnia kory pochodzi ze średniej grupowej HCP S1200 (Van Essen i in., 2013), granice obszarów z atlasu HCP-MMP1 (Glasser i in., 2016), a ciało migdałowate i skorupa z Melbourne Subcortex Atlas (Tian i in., 2020). Twarze z nowej drużyny, współrzędne MNI z Tabeli 2 Van Bavela i in. (2008): lewa kora oczodołowo-czołowa −30, 39, −6, obszary 11l i 47m; zakręt wrzecionowaty 39, −48, −15 i −36, −42, −24, obszar FFC po obu stronach; lewe ciało migdałowate −24, 3, −15 i prawa skorupa 27, −6, 15 jako całe struktury z atlasu (lewą dolną korę skroniową −54, −57, −6 opisujemy tylko w tekście). Podział pieniędzy, współrzędne Talairacha z Tabeli 1 Volz i in. (2009), do mapowania przeliczone na MNI według Lancastera i in. (2007): grzbietowo-przyśrodkowa kora przedczołowa −11, 45, 24 przy decyzjach faworyzujących i 1, 51, 21 przy tabelach z dwiema grupami, obszar 9m po obu stronach; lewe skrzyżowanie skroniowo-ciemieniowe −59, −48, 21, obszary PSL, STV i PFm (przednią część zakrętu obręczy 1, 30, 12 opisujemy tylko w tekście). Dziesiątki badań razem: lewa przednia część zakrętu obręczy −4, 34, 30 w MNI z Tabeli 3 Saarinen i in. (2021), obszary d32 i a32pr; skupisko leży przy linii środkowej, więc zaznaczamy je po obu stronach. Stymulacja: miejsce stymulacji prawego skrzyżowania skroniowo-ciemieniowego 57, −60, 30 w MNI z pracy Baumgartnera i in. (2014), obszary PGi i PGs.