Osób w oryginale i w Many Labs 2
Tyle osób weszło do analizy w drugim badaniu z 2006 roku i w powtórzeniu Many Labs 2.
Heurystyki i błędy poznawcze · Efekty, które nie przetrwały
Nie obronił się
Praca opisywała cztery krótkie badania, od 27 do 60 osób w każdym.
Ludzie przypominali sobie własny nieuczciwy czyn albo przepisywali historię o tym, jak ktoś sabotuje kolegę z pracy, a potem wyżej oceniali środki czystości i częściej brali chusteczkę antyseptyczną. Autorzy nazwali to efektem Makbeta, od lady Makbet, która w sztuce Szekspira próbuje zmyć z rąk ślad zabójstwa króla Duncana. Zanim przeczytasz, co stało się z tym wynikiem później, obstaw wyniki kolejnych sprawdzianów.
Cztery zakłady o wyniki badań. Odpowiedzi zostają w Twojej przeglądarce i nigdzie nie trafiają. Możesz też od razu czytać dalej, ale tekst niżej zdradza wynik.
W skrócie
To pomysł, że zagrożenie dla poczucia własnej uczciwości, na przykład wspomnienie nieuczciwego czynu, budzi potrzebę fizycznego oczyszczenia się, a umycie rąk łagodzi wyrzuty sumienia. Powtórzenia na oryginalnych materiałach i na tysiącach osób nie znalazły tego efektu. W metaanalizie badania niezależnych laboratoriów dawały wynik w granicach przypadku.
Tu kryje się opis efektu. Zdradza wynik zakładów, więc najpierw obstaw albo odkryj go od razu.
Efekt Makbeta
Projekt Many Labs 2, opisany w 2018 roku, powtarzał 28 znanych wyników psychologii w dziesiątkach prób na całym świecie. Jednym z nich było drugie badanie z pracy z 2006 roku. Uczestnicy przepisywali na komputerze krótką historię w pierwszej osobie, o tym, jak ktoś pomaga koledze z pracy albo go sabotuje, a potem oceniali, jak bardzo chcieliby mieć pięć środków czystości i pięć innych produktów, od 1 do 7.
Do analizy weszło 7001 osób, które przepisały co najmniej połowę historii. Po historii o sabotażu i po historii o pomocy środki czystości dostały średnio po 3,95 punktu. W oryginale, na 27 osobach przepisujących historię ręcznie, było to 4,95 wobec 3,75. Pozostałe produkty w powtórzeniu też wypadły tak samo po obu historiach.
W trzech próbach różnica była istotna w kierunku przewidywanym w 2006 roku, w żadnej w kierunku przeciwnym. To był też jedyny z 28 wyników projektu, przy którym po uwzględnieniu liczby porównań próby badane w laboratorium i poza nim różniły się od siebie. Autorzy zaznaczają jednak, że ogólny wynik nie różnił się od zera, a mniej więcej 95 prób na 100 nie dało istotnego wyniku. Radzą ostrożność we wnioskach o tym, że miejsce badania zmienia efekt.
Zespół Briana Earpa i Jima Everetta poprosił pierwszego autora pracy z 2006 roku o oryginalne materiały i dostał je razem ze wskazówkami, jak prowadzić badanie. W Wielkiej Brytanii studenci przepisywali historię ręcznie, tak jak w oryginale. W Stanach Zjednoczonych i w Indiach uczestnicy zbierani przez internet przepisywali ją na klawiaturze, wstawiając brakujące znaki interpunkcyjne. Potem wszyscy oceniali te same dziesięć rodzajów produktów i podawali, ile by za nie zapłacili.
| Kraj | Osób | Po pomocy | Po sabotażu |
|---|---|---|---|
| Wielka Brytania | 153 | 3,09 | 3,08 |
| Stany Zjednoczone | 148 | 4,23 | 4,41 |
| Indie | 269 | 5,46 | 5,25 |
Żadna z tych różnic nie była istotna. W Indiach wynik szedł nawet lekko w przeciwną stronę niż w oryginale, w granicach przypadku. Z porównań pojedynczych środków czystości istotne wyszło jedno. W Stanach Zjednoczonych po historii o sabotażu ludzie chcieli zapłacić trochę więcej za pastę do zębów. Autorzy uznali za mało prawdopodobne, żeby ten pojedynczy wynik się powtórzył.
Zespół Jedidiaha Sieva zebrał w 2018 roku 15 badań nad efektem Makbeta. Weź losową osobę po zagrożeniu dla poczucia uczciwości i losową osobę z grupy porównawczej. We wszystkich 15 badaniach razem ta pierwsza wypadała zgodnie z pomysłem w około 55 przypadkach na 100. W badaniach niezależnych laboratoriów było to około 52 na 100, w granicach przypadku. Autorzy piszą, że dowodów na ogólny efekt Makbeta jest niewiele, choć może on występować w pewnych warunkach.
Skoro tak, skąd w 2006 roku cztery wyraźne wyniki z rzędu?
Skąd się wziął
Chen-Bo Zhong i Katie Liljenquist zaczęli od chrztu i od ablucji przed modlitwą w islamie. Zwrócili uwagę, że po angielsku słowa „czysty” i „nieskalany” opisują zarówno stan ciała, jak i stan moralny, a po chińsku „para brudnych rąk” to ktoś, kto kradnie. Po polsku też mówimy o czystym sumieniu i brudnych interesach. Przytoczyli też badania, według których wstręt fizyczny i moralny wywołują podobny wyraz twarzy i podobną reakcję ciała. Skoro mycie łagodzi wstręt fizyczny, pytali, może łagodzi też moralny.
Jak sprawdzić, czy ktoś myśli o myciu? W pierwszym badaniu służyły do tego słowa z brakującymi literami. Ludzie przypominali sobie ze szczegółami własny czyn uczciwy albo nieuczciwy i opisywali, co wtedy czuli. Potem uzupełniali sześć angielskich słów z brakującymi literami. Trzy z nich dało się uzupełnić jako słowa o myciu albo jako inne słowa, na przykład W _ _ H jako „wash”, czyli myć, albo „wish”, czyli życzenie. Osoby po nieuczciwym wspomnieniu wpisywały średnio 1,43 słowa o myciu, a po uczciwym 0,90.
W drugim badaniu, rzekomo o związku charakteru pisma z osobowością, ludzie ręcznie przepisywali historię o pomocy koledze albo o jego sabotowaniu, a potem oceniali produkty. Środki czystości, takie jak mydło, pasta do zębów i płyn do szyb, oceniali wyżej po historii o sabotażu. Pozostałych produktów, na przykład baterii i batonika, historia nie zmieniała. W trzecim badaniu, po tym samym wspomnieniu co w pierwszym, ludzie wybierali upominek.
A czy umycie rąk coś zmieniało? Według czwartego badania zmieniało. Wszyscy opisywali w nim nieuczciwy czyn, połowa wycierała potem ręce chusteczką antyseptyczną, a na koniec każdego proszono o nieodpłatną pomoc w innym badaniu. Osoby po umyciu rąk zgadzały się rzadziej i zgłaszały słabsze emocje moralne, takie jak poczucie winy, wstyd i wstręt. Autorzy uznali, że umycie rąk przywróciło im poczucie bycia w porządku.
Praca kończy się zdaniem, że czyste ręce przynajmniej dają czyste sumienie po moralnych przewinieniach. Zespół Sieva nazywa te badania szeroko nagłośnionymi, a Earp i Everett piszą o nich jako o pracy już klasycznej.
Spike Lee i Norbert Schwarz kazali studentom wyobrazić sobie, że rywalizują o awans z kolegą, który zgubił ważny dokument, a oni go znaleźli. Uczestnicy naprawdę wysyłali koledze wiadomość, nagrywając ją na pocztę głosową albo pisząc e-mail. Mówili w niej, że dokumentu nie znaleźli, albo że go znaleźli. Potem w rzekomej ankiecie marketingowej oceniali produkty, wśród nich płyn do płukania ust i żel do dezynfekcji rąk.
Po kłamstwie na poczcie głosowej płyn do ust wypadał lepiej niż po kłamstwie w e-mailu, a żel do rąk odwrotnie. Wzór całości był istotny i autorzy uznali, że ludzie chcą oczyścić tę część ciała, którą popełnili przewinienie. Każda z dwóch różnic osobno była jednak istotna dopiero w teście jednostronnym, czyli takim, który z góry zakłada kierunek wyniku. Przy teście dwustronnym, częściej stosowanym, żadna nie przekroczyłaby progu istotności.
Jak te wyniki wypadły, gdy inni badacze zaczęli je sprawdzać?
Powtórzenia
Każdy punkt niżej mówi, w ilu przypadkach na 100 losowa osoba po zagrożeniu dla poczucia uczciwości wypadała zgodnie z pomysłem lepiej od losowej osoby z grupy porównawczej. Kreska pokazuje przedział podany w pracy. Przerywana linia to 50 na 100, czyli brak efektu.
| Badanie lub zestawienie | Na 100 |
|---|
Skąd w 2006 roku tak wyraźne wyniki, skoro późniejsze badania ich nie widzą?
Dlaczego wychodził
Jak duże były grupy w drugim badaniu z 2006 roku? Po jednej historii oceniało produkty 16 osób, a po drugiej 11. Earp z zespołem policzyli dla tego badania wielkość efektu na 1,08. To więcej niż górna granica zakresu, który według przytaczanych przez nich badaczy jest typowy dla części badań psychologii społecznej. Piszą, że pierwsze oszacowania nowych efektów bywają zawyżone, dlatego swoje powtórzenia zaplanowali na więcej niż pięć razy liczniejszych grupach.
Co dzieje się z nieudanymi powtórzeniami? Earp z zespołem przypominają, że czasopisma chętnie drukują wyniki pozytywne, a nieudane powtórzenia często zostają w szufladach badaczy. Ostrzegają też przed opieraniem się na powtórzeniach „koncepcyjnych”, czyli badaniach, które sprawdzają podobną myśl innym sposobem. Powołują się na argument innych badaczy, że udane takie badania trafiają do druku, a nieudane zwykle nie podważają nawet prywatnie wiary w oryginał.
Tyle osób weszło do analizy w drugim badaniu z 2006 roku i w powtórzeniu Many Labs 2.
Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i Indie, na oryginalnych materiałach.
Mózg
Zespół Michaela Schaefera przeniósł układ Lee i Schwarza do skanera fMRI. 35 osób w wieku od 20 do 35 lat czytało krótkie scenariusze, podobne do tego z historią o zgubionym dokumencie. Po każdym miało 17 sekund, żeby zgodnie z poleceniem skłamać albo powiedzieć prawdę, na głos jako wiadomość na poczcie głosowej albo w notatce pisanej ołówkiem. Potem oceniało na skali od 1 do 4 zdjęcie mydła do rąk i zdjęcie pasty albo płynu do ust. Każda osoba przeszła 60 scenariuszy w sześciu seriach.
Kora czuciowa, zwana też somatosensoryczną, ma mapę ciała. Czucie z ust trafia w niej w inne miejsce niż czucie z dłoni, co pokazuje strona o mapie ciała w mózgu. Autorzy sprawdzali, czy przy ocenie produktów po kłamstwie zadziała ta część mapy, której używało się przy samym kłamstwie.
Po kłamstwie na głos pasta i płyn wypadały w ocenach trochę lepiej niż po kłamstwie na piśmie, ale różnica wynosiła 0,08 punktu na czterostopniowej skali. Przy mydle różnica nie była istotna. Przy ocenie pasty i płynu po kłamstwie mówionym, w porównaniu z prawdą, silniej pracowała lewa kora czuciowa i przedruchowa w miejscu, które było aktywne przy samym mówieniu. Przy ocenie mydła po kłamstwie pisanym pracowała kora czuciowa obu półkul w miejscu aktywnym przy pisaniu, czyli w części mapy odpowiadającej dłoni. Autorzy uznali to za pierwszy dowód, że metafora czystości moralnej odwzorowuje się w mapie ciała w mózgu.
Czy to przesądza sprawę? Nie przesądza. To jedno badanie na 35 osobach, a jego powtórzeń nie znamy. Autorzy szukali aktywności przede wszystkim w obszarach aktywnych przy mówieniu i pisaniu. Różnice w ocenach produktów były bardzo małe, a sam efekt Makbeta w bezpośrednich powtórzeniach zachowania się nie pojawiał. Autorzy zaznaczają, że w części wyników ich badanie różni się od Lee i Schwarza, i wiążą to z innymi produktami, innym układem badania, mniejszą liczbą osób i innym tłem kulturowym.
Czy w takim razie mycie rąk w ogóle ma coś wspólnego z sumieniem?
Co zostało
Mogłoby się intuicyjnie wydawać, że skoro mówimy o czystym sumieniu, mydło musi mieć z nim coś wspólnego. Earp, Everett, Madva i Hamlin piszą wyraźnie, że ich wyniki nie oznaczają braku związku między czystością fizyczną a moralną w ludzkim myśleniu. Za przeglądem z 2013 roku uznają dowody na taki związek za liczne i przekonujące. Nie twierdzą też, że efekt Makbeta na pewno nie istnieje. Ich badania pokazują tylko, że wyniku z 2006 roku nie udało się powtórzyć tą samą metodą na dużo liczniejszych grupach.
Czy czystość łagodzi oceny cudzych przewinień? W 2008 roku opisał to zespół Simone Schnall, ale ten pokrewny wynik spotkał podobny los. W jednym z dwóch eksperymentów łagodniej oceniały cudze przewinienia osoby, które umyły ręce. W 2014 roku zespół Davida Johnsona powtórzył oba eksperymenty na oryginalnych materiałach i na grupach liczących 208 i 126 osób, wobec 40 i 43 w oryginale. W obu powtórzeniach efekt był bliski zera.
Czy wynik czwartego badania gdzieś się powtórzył? Powtórzył się w badaniu zespołu Orny Reuven, u osób z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym i w grupie porównawczej. Po wytarciu rąk ludzie rzadziej zgadzali się pomóc i zgłaszali słabsze emocje moralne, a u osób z zaburzeniem było to wyraźniejsze. Powtórzeń tego wyniku nie znamy.
Tyle osób wybrało chusteczkę antyseptyczną po wspomnieniu nieuczciwego i uczciwego czynu, po 16 osób w grupie. W hiszpańskim powtórzeniu z 2011 roku częstszego wyboru chusteczek nie było.
Tyle wyszło na 7001 osobach w 52 próbach, czyli tyle, co w rzucie monetą.
Efekt mały we wszystkich badaniach razem i w granicach przypadku w badaniach niezależnych laboratoriów.
Czy Twoi znajomi obstawią lepiej? Sprawdź, zanim przeczytają tę stronę.
O co spierają się badacze
Zespół Sieva pisze, że efekt może występować w pewnych warunkach. Earp z zespołem najpierw sami sprawdzali jedno takie wyjaśnienie. Po nieudanym powtórzeniu w Wielkiej Brytanii rozważali, że efekt może zależeć od kultury, bo Stany Zjednoczone mają według nich nietypową historię dbania o czystość. Dlatego powtórzyli badanie w Stanach Zjednoczonych i w Indiach, gdzie czystość ma duże znaczenie w języku moralności. W żadnym z tych krajów efekt nie wyszedł.
Co przemawia za efektem? Przemawiają za nim badania, które sprawdzały ten sam pomysł innym sposobem, jak praca Lee i Schwarza i badanie fMRI zespołu Schaefera, oraz powtórzenie czwartego badania u osób z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym. Earp z zespołem ostrzegają jednak przed zbytnim opieraniem się na powtórzeniach koncepcyjnych, gdy chodzi o potwierdzenie oryginału. Wynik Many Labs 2, który różnił się między próbami badanymi w laboratorium i poza nim, sami autorzy projektu każą traktować ostrożnie, bo ogólny wynik nie różnił się od zera.
Źródła i siła dowodów
Ocena stoi na powtórzeniach Earpa i in. (2014) i Kleina i in. (2018), z dużymi grupami i oryginalnymi materiałami, oraz na metaanalizie Sieva i in. (2018). Wcześniejsze próby z mniejszymi grupami też nie dały efektu (Gámez i in., 2011). Wyniki zgodne z pomysłem pochodzą z badań, które sprawdzały go innym sposobem (Lee i Schwarz, 2010; Schaefer i in., 2015), oraz z powtórzenia czwartego badania u osób z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym (Reuven i in., 2014), bez znanych nam dalszych powtórzeń.
Ocena stoi na badaniu Schaefera i in. (2015, fMRI, 35 osób). Układ badania był staranny, z porównaniem kłamstwa i prawdy u tych samych osób i z kontrolą obszarów ust i dłoni, ale grupa jest mała, analizy skupiały się na obszarach wybranych na podstawie zadania, a różnice w ocenach produktów wynosiły setne części punktu. Samego efektu w zachowaniu nie potwierdziły duże powtórzenia (Earp i in., 2014; Klein i in., 2018).
Pierwszy zakład dotyczy badania 3 z pracy Zhonga i Liljenquist (2006), 16 osób w grupie, χ² = 4,57, p = 0,03. Drugi dotyczy trzech powtórzeń Earpa i in. (2014), w których różnica w ocenach środków czystości dawała p = 0,97, 0,43 i 0,07 (ostatnia w kierunku przeciwnym). Trzeci dotyczy Many Labs 2 (Klein i in., 2018), d = 0,00 [-0,05; 0,04], wobec d = 1,02 [0,39; 2,44] w oryginale. Czwarty dotyczy metaanalizy Sieva i in. (2018), w której g Hedgesa wyniosło 0,17 [0,04; 0,31] we wszystkich 15 badaniach i 0,07 [-0,04; 0,19] w badaniach niezależnych laboratoriów. Liczby „na 100” to miara McGrawa i Wonga (1992). Mówi, jak często losowa osoba z jednej grupy ma wynik wyższy niż losowa osoba z drugiej, przy rozkładach normalnych o równej zmienności, i wynika z wielkości efektu d według wzoru 100 × Φ(d/√2). Lee i Schwarz (2010) podają d = 0,55 i 0,53 dla płynu do ust i żelu do rąk po kłamstwie, przy p = 0,03 i 0,04 w teście jednostronnym. Strona nie zapisuje odpowiedzi.