Ten sam opis dla wszystkich
Tylu studentów w badaniu z 1949 roku oceniło identyczny opis osobowości na 4 albo 5 w skali od 0 do 5.
Zadanie jest wzorowane na badaniu psychologicznym, w którym studenci wypełnili kwestionariusz i ocenili opis osobowości, który potem dostali.
Przy każdym stwierdzeniu zaznaczysz, na ile się z nim zgadzasz. Potem przeczytasz opis i ocenisz, jak dobrze do Ciebie pasuje. Na końcu Twoje oceny staną obok wyników badań, w których ludzie robili to samo.
Szybka wersja ma 12 pytań. Pełna ma 20 pytań, a po opisie ocenisz jeszcze każde jego zdanie osobno. Odpowiedzi zostają w Twojej przeglądarce i nigdzie nie trafiają. Zadanie działa najlepiej za pierwszym razem. Możesz też od razu czytać dalej, ale tekst niżej zdradza, czego szuka zadanie.
W skrócie
To skłonność do uznawania ogólnikowego opisu osobowości, który pasuje do większości ludzi, za trafny opis siebie. Silniej działa opis pochlebny i taki, który wygląda na przygotowany specjalnie dla Ciebie. Nazywa się go też efektem Forera albo efektem horoskopowym. Po angielsku: Barnum effect.
Tu kryje się nazwa efektu i jego opis. Zdradzają, na czym polega zadanie, więc najpierw sprawdź się na sobie albo odkryj je od razu.
Efekt Barnuma
Bertram Forer opowiadał studentom swojego kursu wstępu do psychologii o kwestionariuszu zainteresowań, który sam opracował. Studenci poprosili, żeby mogli go wypełnić i dostać opis osobowości. Tydzień później każdy dostał maszynopis ze swoim nazwiskiem. Wszystkie były identyczne. Każdy zawierał te same 13 zdań, w większości wziętych z książki astrologicznej z kiosku.
Jak Forer sprawdził, czy opis trafił? Studenci ocenili od 0 (słabo) do 5 (doskonale), jak dobrze test odkrywa osobowość i na ile opis oddaje ich podstawowe cechy. Potem przy każdym zdaniu zaznaczyli, czy jest o nich prawdziwe. Na koniec Forer poprosił o podniesienie ręki tych, którzy uważają, że test się sprawdził. Podniosły się prawie wszystkie ręce. Kiedy odczytał pierwsze zdanie opisu i zapytał, kto ma u siebie coś podobnego, ręce podnieśli wszyscy, a sala wybuchnęła śmiechem.
Wykres pokazuje, ile osób w badaniu z 1949 roku dało opisowi każdą z ocen od 0 do 5. Nikt nie ocenił go niżej niż na 2, a średnia wyniosła 4,3. Opis na tej stronie nie jest opisem Forera, tylko zbudowanym tak samo, więc porównanie jest orientacyjne.
Studenci w badaniu z 1949 roku, 39 osóbTwoja ocena
Test Forera oceniło na 4 albo 5 aż 38 z 39 studentów. Corentin Gonthier i Noémylle Thomassin z Uniwersytetu w Nantes sprawdzili to samo przez pięć kolejnych lat, od 2017 do 2022 roku, na studentach drugiego roku psychologii, przed ich pierwszymi zajęciami z pomiaru psychologicznego. Zamiast długiego kwestionariusza był krótki test online, przedstawiony jako sprawdzony i nowoczesny, a zamiast nazwiska na maszynopisie opis na ekranie. Opis był lekko przerobioną wersją opisu Forera. Zaraz po ocenie każdy dowiadywał się, na czym polegał test.
Czy dzisiejsi studenci też dali się przekonać? Większość z nich oceniła test wysoko. Spośród 2269 osób, które wypełniły test, 85 na 100 oceniło go na co najmniej 3, a 64 na 100 na co najmniej 4. Średnia wyniosła 3,59, nieco mniej niż u Forera, ale różnica w rozkładzie ocen była istotna. Autorzy wymieniają kilka możliwych powodów, między innymi krótszy test, brak nazwiska na opisie i to, że dzisiejsi studenci znają testy z internetu. Ocena była taka sama w każdym z pięciu roczników, choć studenci mogli sobie przekazać, na czym polega zadanie. W trzech ostatnich rocznikach 77 na 100 studentów dało co najmniej 3 w pytaniu, czy jako psychologowie rozważyliby użycie tego testu u pacjenta.
Studenci w badaniu z 1949 roku, 39 osóbTwoja ocena
Średnio studenci Forera uznali za prawdziwe o sobie 10,2 z 13 zdań. Kilka zdań zyskało niemal wszystkich, na przykład zdanie o surowym ocenianiu siebie i o wątpliwościach, czy ważna decyzja była dobra, po 38 z 39 osób. Najmniej, 12 z 39, zdanie o mało realistycznych aspiracjach. Mimo to opis jako całość dostał wysokie oceny. W tabeli obok każdego zdania z opisu na tej stronie stoi wynik podobnego zdania u Forera. Jedno jego zdanie, o życiu seksualnym, pominęliśmy. Gonthier i Thomassin też je pominęli, razem ze zdaniem o poczuciu bezpieczeństwa.
| Zdanie z opisu na tej stronie | Ty | U Forera uznało podobne zdanie za prawdziwe |
|---|
Gonthier i Thomassin, za wcześniejszą literaturą, w tym przeglądem Dicksona i Kelly'ego, wymieniają cztery cechy, dzięki którym opis przekonuje prawie każdego. Mówi o obu stronach naraz, na przykład o pogodzie ducha i o chwilach przygnębienia. Jest pochlebny. Jest ogólnikowy. I jest prawdziwy dla większości ludzi z danej grupy. Przy każdym zdaniu opisu z tej strony zaznaczyliśmy, które z tych cech ma.
Odpowiedzi z pierwszej części zadania nie mają na opis żadnego wpływu. Gdyby każda z nich była odwrotna, opis byłby słowo w słowo taki sam.
Skoro opis nie mówi nic o konkretnej osobie, dlaczego tak przyjemnie się go czyta?
Co dzieje się w mózgu
Brak badań, w których ktoś obrazowałby mózg w czasie czytania ogólnikowego opisu osobowości. Przystanki pokazują badania najbliższe. W dwóch z nich ludzie dostawali opinię o sobie, którą brali za prawdziwą, choć przygotowali ją badacze. Ostatni przystanek to stymulacja mózgu w zadaniach, w których ludzie oceniali siebie albo przewidywali, czy inni ich zaakceptują.
Kształty obszarów pochodzą z atlasu kory HCP-MMP1, a jądro półleżące, część prążkowia brzusznego, z atlasu struktur podkorowych. Zaznaczamy obszary atlasu najbliższe miejscom podanym w pracach. To przybliżenie miejsca, a nie zmierzona aktywność. Model można obracać palcem albo myszą.
Christoph Korn i jego współpracownicy zebrali grupy po pięć nieznających się osób tej samej płci. Przez godzinę i kwadrans grały w Monopoly, wiedząc, że potem ocenią się nawzajem. Następnego dnia w skanerze każda osoba widziała po kolei 80 cech, pozytywnych i negatywnych, oceniała, na ile każda do niej pasuje, a potem widziała liczbę, którą brała za średnią ocen trzech innych graczy. Tę liczbę ustalał program, raz wyżej, a raz niżej niż własna ocena. Po skanowaniu badani oceniali się jeszcze raz.
Badani, 27 osób w analizie, przesuwali potem ocenę siebie średnio o mniej więcej jedną trzecią różnicy, gdy opinia była pochlebna, i o mniej więcej jedną dziesiątą, gdy była krytyczna. Tak samo było jednak przy ocenach innej osoby z grupy. W mózgu z wartością opinii rosła aktywność prążkowia brzusznego oraz przedniej części zakrętu obręczy i przyśrodkowej kory przedczołowej, obszarów wiązanych z nagrodą, wyraźniej, gdy opinia dotyczyła samego badanego. Wyniki przeszły poprawkę na liczbę porównań w całym mózgu.
Im bardziej liczba od rzekomych współgraczy różniła się od własnej oceny, tym mocniej pracowała przyśrodkowa kora przedczołowa, a także między innymi prawe skrzyżowanie skroniowo-ciemieniowe, zarówno przy opiniach o sobie, jak i o innej osobie. Autorzy łączą te obszary z wnioskowaniem o tym, co myślą inni. Jedno miejsce w przyśrodkowej korze przedczołowej reagowało zarówno na to, jak miła była opinia, jak i na to, jak bardzo różniła się od samooceny.
U osób, u których to miejsce silniej reagowało na różnicę przy opiniach o sobie, przewaga przesunięć oceny siebie w stronę pochwał nad przesunięciami w stronę krytyki była większa. To korelacja w grupie 27 osób, z szerokim zakresem niepewności. Przy opiniach o innej osobie takiego związku nie było, ale różnica między jednym a drugim wynikiem nie była istotna.
Badacze z Lejdy nagrali z każdą uczestniczką rozmowę z osobistymi pytaniami. Nagranie miało trafić do innej kobiety, która w rzeczywistości współpracowała z badaczami. W skanerze uczestniczki widziały po kolei 45 słów, które brały za jej opinię o sobie: 15 przykrych, 15 miłych i 15 pośrednich. Zestaw był z góry ustalony, ten sam dla wszystkich. W opinię uwierzyło 42 z 46 kobiet.
Po skanowaniu uczestniczki oceniały, na ile każde słowo do nich pasuje. Miłe słowa uznawały za wyraźnie trafniejsze niż przykre. Im trafniejsze wydawało się słowo danej osobie, tym mocniej pracował wtedy lewy przedklinek i sąsiednia kora ciemieniowa oraz część lewej kory czołowej. Autorzy łączą przedklinek z odnoszeniem informacji do siebie. Próg istotności był tu łagodniejszy niż w badaniu z Monopoly, trafność oceniano już po otrzymaniu opinii, a badane były tylko kobiety.
W badaniu z 2022 roku jedna grupa 30 osób dostała głęboką stymulację magnetyczną przyśrodkowej kory przedczołowej, a druga, też 30 osób, stymulację pozorowaną. Potem badani przewidywali, czy rówieśnicy ich zaakceptują, czy odrzucą. Grupa ze stymulacją pozorowaną częściej przewidywała akceptację niż odrzucenie, a grupa ze stymulacją prawdziwą nie.
Wcześniejsze, małe badanie z 2007 roku objęło 12 studentów. Impuls magnetyczny nad przyśrodkową korą przedczołową zmniejszał skłonność do przypisywania sobie częściej niż najlepszemu przyjacielowi cech pożądanych, a rzadziej niepożądanych. Zmieniała się różnica między oceną siebie i przyjaciela, a nie same oceny siebie. Wynik leżał na granicy istotności. Opisujemy je szerzej przy efekcie ślepej plamki.
Na co dzień
Forer opisuje w swojej pracy rozmowę z grafologiem z nocnego klubu, który chciał mu odczytać charakter z pisma. Grafolog jako dowód naukowości swojej metody podawał to, że klienci potwierdzają jego odczyty. Forer odpowiedział, że psycholog osiągnąłby takie samo potwierdzenie, czytając na ślepo. Jego badanie było tego pokazem.
A czy łatwiej przekonać kogoś, kto w astrologię wierzy? Glick, Gottesman i Jolton porównali osoby wierzące w astrologię i sceptyków. Wierzący przyjmowali ogólnikowe opisy chętniej. Opisy pochlebne wydawały się trafniejsze niż niepochlebne, z jednym wyjątkiem. Wierzący przyjmowali negatywny horoskop tak samo jak pozytywny. Sceptycy, którzy dostali pochlebny horoskop, zaczęli istotnie lepiej myśleć o astrologii.
Prawdziwy test osobowości nie zawsze wygrywa z ogólnikiem. Sabina Trif i jej współpracownicy dali 146 studentom rumuńskiej uczelni test Wielkiej Piątki, a potem trzy opisy naraz: prawdziwy, wyliczony z ich odpowiedzi, 13 zdań Forera i pochlebny opis przytoczony w przypisie u Forera. W skali od 0 do 5 prawdziwy profil dostał średnio 3,46, opis Forera 3,90, a opis pochlebny 4,07. Autorzy zastrzegają, że prawdziwy profil miał inną formę niż dwa pozostałe, a różnice mogą też wynikać z bardziej fachowego języka.
Podobnie wyszło w Poznaniu. Jakub Przybył i Aleksandra Pilarska dali studentom anglistyki test samorealizacji, a mniej więcej tydzień później opis wyników po polsku albo po angielsku. Test wypełniło 187 osób, a opis oceniło 170. Połowa dostała prawdziwe wyniki, a połowa identyczny dla wszystkich opis, podkoloryzowany na plus. W skali od 1 do 6 opis podkoloryzowany oceniono średnio na 4,81, a prawdziwy na 4,43. Język opisu nie miał na to istotnego wpływu.
Andrzej Margasiński zwraca uwagę na poradniki i listy cech, na przykład dorosłych dzieci alkoholików. Część takich list składa się z twierdzeń, które pasują do bardzo wielu ludzi, co według niego grozi fałszywą autodiagnozą. To analiza poradników, a nie badanie.
Czy etykieta „specjalnie dla Ciebie” zawsze działa? Pang Suwanaposee ze współpracownikami pokazali 492 dorosłym z USA i Wielkiej Brytanii te same propozycje filmów. Połowa przeczytała, że dobrano je na podstawie odpowiedzi o nich samych, a połowa, że dobrano je dla przeciętnej osoby. W skali od 0 do 10 propozycje „dla Ciebie” dostały średnio 4,28, a ogólne 4,55. Różnica nie była istotna, więc w tym badaniu sama etykieta ocen nie podniosła. Autorzy piszą, że personalizacja ma tu co najwyżej mały wpływ.
Tylu studentów w badaniu z 1949 roku oceniło identyczny opis osobowości na 4 albo 5 w skali od 0 do 5.
Tyle w skali od 0 do 5 dostał prawdziwy profil z testu osobowości, a tyle 13 ogólnikowych zdań Forera.
Tylu studentów psychologii z trzech roczników badania z Nantes rozważyłoby użycie fałszywego testu u pacjenta, ocena co najmniej 3 w skali od 0 do 5.
Czy da się przed tym obronić?
Przegląd D. H. Dicksona i I. W. Kelly'ego z 1985 roku przytacza badania, w których studenci uznawali ogólnikowy opis za trafny, ale zapytani, czy opisuje ich jako wyjątkowe osoby, odpowiadali, że nie. Autorzy wnioskują, że ludzie potrafią oddzielić trafność od wyjątkowości, gdy ktoś zapyta o to wprost. Najprostsza obrona to więc pytanie, czy ten sam opis nie pasowałby równie dobrze do znajomego albo do kogokolwiek.
Druga obrona to ocenianie zdań osobno. Forer zauważył, że części studentów wystarczyło 8 prawdziwych zdań na 13, żeby uznać opis za doskonały. Wniósł z tego, że ocena całego opisu bardziej wprowadza w błąd niż ocena pojedynczych zdań. Mykolas Simas Poškus zaleca, żeby w badaniach zawsze zbierać oceny pojedynczych zdań, nie tylko całości. W jego badaniu 359 studentów wypełniło test osobowości, a 243 po 2-3 tygodniach dostało i oceniło opis: prawdziwy, pochlebny albo przeciętny, w dwóch ostatnich grupach identyczny dla wszystkich. Wszystkie trzy dostały tę samą medianę, 6 w skali od 1 do 7. Niżej, na 5, oceniono tylko opis celowo odwrócony.
Trzecia obrona to porównanie. Wyman i Vyse dali 52 studentom po dwa opisy naraz, prawdziwy i fałszywy, raz z testu osobowości, a raz z horoskopu urodzeniowego wyliczonego przez komputer. Prawdziwy profil z testu studenci wskazywali częściej, niż wynikałoby z przypadku, prawdziwego horoskopu nie. Oba rodzaje opisów oceniali przy tym jako trafne. W badaniu Andersen i Nordvika 75 osób dostało losowe wyniki testu osobowości jako własne. Wyniki dalekie od prawdziwych odrzucali. Konkretna liczba daje się sprawdzić, ogólnik nie.
A czy pomaga wiedza o psychologii? Przegląd Dicksona i Kelly'ego przytacza badanie, w którym studenci ostatniego roku psychologii oceniali ogólnikowe opisy niżej niż studenci młodszych lat, dla których psychologia była kierunkiem dodatkowym. Z drugiej strony w badaniu z Nantes 85 na 100 studentów drugiego roku psychologii oceniło fałszywy test powyżej środka skali. Wyniki nie są więc jednoznaczne.
Gdy test z internetu trafia w punkt, warto zapytać, czy ten sam opis nie trafiłby w punkt także u kogoś zupełnie innego.
Czy Twoich znajomych ten opis też przekona? Wyślij im zadanie, zanim przeczytają tę stronę.
O co spierają się badacze
Forer nazwał swoją pracę pokazem łatwowierności. Chodziło mu jednak przede wszystkim o testy. Jeśli zdania pasują do prawie każdego, to zgoda klienta niczego nie dowodzi, a psycholog, który sprawdza swój test w ten sposób, sam wpada w pułapkę. Nazwę efektu Barnuma, od nazwiska słynnego XIX-wiecznego właściciela cyrku, wprowadził później psycholog Meehl.
Layne, przywoływany w przeglądzie Adriana Furnhama i Sandry Schofield z 1987 roku, twierdził, że ogólnikowy opis bywa po prostu trafniejszy i milszy niż prawdziwy wynik testu, więc jego przyjęcie świadczy raczej o rozsądku niż o naiwności. Dickson i Kelly piszą wprost, że ludzie przyjmują wiele takich zdań, bo naprawdę do nich pasują, a nie mają ich z czym porównać.
Nie każde zdanie jest jednak prawdziwe dla wszystkich. Furnham i Schofield przytaczają badanie, w którym tylko 7 z 12 typowych zdań studenci uznali za trafne dla wszystkich kolegów. U samego Forera zdanie o mało realistycznych aspiracjach przyjęło tylko 12 z 39 osób, a mimo to opis jako całość dostał wysokie oceny. Ten sam przegląd opisuje też badanie, w którym po uwzględnieniu tego, jak często zdania pochlebne i niepochlebne są prawdziwe w ogóle, różnica w ich przyjmowaniu przestała być istotna.
Czy efekt słabnie i od czego zależy? O to badacze także się spierają. Rozkład ocen w Nantes był nieco niższy niż u Forera, a różnica była istotna. Rogers i Soule zbadali osoby z krajów Zachodu i obywateli Chin, którym dali opis rzekomo wyliczony z astrologii zachodniej albo chińskiej. Efekt Barnuma, widoczny we wstępnej analizie, znikał, gdy wzięli pod uwagę płeć, wiek, wykształcenie i wiedzę psychologiczną badanych. Poškus proponuje podział na część przyjęcia rozsądną, zgodną z prawdziwymi cechami, i część subiektywną, którą dopiero nazywa efektem Barnuma.
Źródła i siła dowodów
Efekt opisał Forer (1949). Przeglądy Dicksona i Kelly'ego (1985) oraz Furnhama i Schofield (1987), ten drugi obejmujący prawie 50 badań, opisują go jako wielokrotnie potwierdzony. W latach 2017-2022 powtórzyli go Gonthier i Thomassin (2025) w pięciu rocznikach studentów. Oba przeglądy są opisowe, bez ilościowego zestawienia wyników, a większość badań objęła studentów. Według przeglądów siła efektu zależy od pochlebności opisu i od tego, czy wygląda na osobisty, a wynik zależy też od sposobu pytania (Poškus, 2014).
Najlepiej zrobione z badań pokrewnych to badanie fMRI Korna i współpracowników (2012), 27 osób, z poprawką na liczbę porównań w całym mózgu. Badanie van Schie i współpracowników (2018) objęło 46 kobiet, z łagodniejszym progiem istotności. Badania ze stymulacją (Zhang i in., 2022, z grupą stymulacji pozorowanej; Kwan i in., 2007, na 12 osobach) dotyczą przewidywania akceptacji i oceniania siebie, a nie ogólnikowych opisów. Żadne z tych badań nie pokazuje, co dzieje się w mózgu, gdy ktoś uznaje ogólnik za trafny opis siebie.
Pytania z pierwszej części i opis napisaliśmy sami. Opis ma budowę opisu Forera (1949): 12 krótkich zdań, z których każde odpowiada jednemu z jego zdań, bez zdania o życiu seksualnym, które pominęli też Gonthier i Thomassin (2025), razem ze zdaniem o poczuciu bezpieczeństwa. Pytania nie mają wpływu na opis, a strona nigdzie nie twierdzi, że opis z nich wyliczyła. Oceny zadajemy w tej samej skali co Forer, od 0 do 5, ale w odwrotnej kolejności. Najpierw pytamy, na ile opis oddaje podstawowe cechy, potem, jak dobrze test odkrywa osobowość. W pełnej wersji, też jak u Forera, przy każdym zdaniu można zaznaczyć „prawda”, „nieprawda” albo „nie wiem”. Pytanie o to, na ile opis pasowałby do większości ludzi, nawiązuje do badań opisanych w przeglądzie Dicksona i Kelly'ego (1985).
Powierzchnia kory pochodzi ze średniej grupowej HCP S1200 (Van Essen i in., 2013), a granice obszarów z atlasu HCP-MMP1 (Glasser i in., 2016). Jądro półleżące pochodzi z Melbourne Subcortex Atlas (Tian i in., 2020). Współrzędne w układzie MNI. Korn i in. (2012): przednia część zakrętu obręczy i przyśrodkowa kora przedczołowa 3, 32, 25, obszary p24, a24pr i a32pr; prążkowie brzuszne 12, 5, −8 i −15, 2, −11, jądro półleżące; przyśrodkowa kora przedczołowa 3, 56, 19 i 6, 56, 28, obszary 9m i 10d; prawe skrzyżowanie skroniowo-ciemieniowe 57, −58, 25, obszary PGi i PFm. Van Schie i in. (2018): lewy przedklinek −6, −66, 50, obszary 7Pm i 7m. Stymulacja w badaniach Zhang i in. (2022) oraz Kwan i in. (2007) była kierowana na przyśrodkową korę przedczołową, więc ostatni przystanek pokazuje tę okolicę w przybliżeniu.