Kadetów
Tylu kadetów lotnictwa ocenił jeden dowódca. Jego oceny różnych cech szły w parze zbyt mocno i zbyt równo.
Firma szuka koordynatora projektów, a Ty zasiadasz w komisji rekrutacyjnej.
Każdy kandydat odpowiedział na piśmie na to samo pytanie, a do odpowiedzi dołączono zdjęcie z dokumentów. Oceniasz, jak dobra jest każda odpowiedź. Na końcu zobaczysz swój wynik obok wyników badań, w tym eksperymentów nad tym, jak wygląd zmienia oceny w pracy.
Szybka wersja to 8 kandydatów, pełna 12 i jedno pytanie na koniec. W obu po odpowiedziach oceniasz jeszcze same zdjęcia. Odpowiedzi zostają w Twojej przeglądarce i nigdzie nie trafiają. Możesz też od razu czytać dalej, ale tekst niżej zdradza, czego szuka zadanie.
Ocenę wybierzesz też klawiszami od 1 do 7.
W skrócie
To zjawisko, w którym ogólne wrażenie z człowieka, na przykład z jego wyglądu albo sympatii, którą budzi, przesuwa ocenę jego pozostałych cech, także tych, które dałoby się ocenić niezależnie. Nazywa się go też efektem halo.
Tu kryje się nazwa efektu i jego opis. Zdradzają, na czym polega zadanie, więc najpierw sprawdź się na sobie albo odkryj je od razu.
Efekt aureoli
Edward Thorndike z Teachers College Uniwersytetu Columbia opisał badanie z 1915 roku nad pracownikami dwóch dużych firm. Oceny tej samej osoby za różne cechy, takie jak inteligencja, pracowitość, umiejętności techniczne czy rzetelność, szły ze sobą w parze bardzo mocno i bardzo równo. To samo znalazł w ocenach oficerów w armii, choć tam instrukcja wprost kazała oceniać każdą z czterech cech niezależnie od pozostałych.
Jeden dowódca lotu ocenił w ten sposób 137 kadetów lotnictwa. Jego oceny inteligencji szły w parze z ocenami prezencji, przywództwa i charakteru silniej, niż Thorndike uważał za możliwe w rzeczywistości. Thorndike przytacza też badanie Knighta z Teachers College. W ocenach 129 nauczycieli, od których zależały pensje i awanse, ocena głosu szła w parze z oceną inteligencji. Thorndike opisał w 1920 roku ten stały błąd ocen jako aureolę, którą ogólne wrażenie z człowieka otacza każdą jego cechę. Nisbett i Wilson piszą, że to on nadał zjawisku nazwę.
A może ludzie lepiej oceniani za jedną cechę naprawdę mają też inne? Same oceny tego nie rozstrzygają. W 1974 roku David Landy i Harold Sigall dali studentom, samym mężczyznom, do oceny wypracowanie rzekomo napisane przez kobietę. Gdy autorka była atrakcyjna, wypracowanie dostawało wyraźnie wyższe oceny niż wtedy, gdy była mniej atrakcyjna, zwłaszcza gdy samo wypracowanie było słabe. Według Nisbetta i Wilsona oceniający mieli o wypracowaniu dość informacji, by ocenić je niezależnie od autorki, a mimo to wygląd przesunął ocenę.
Zadanie na tej stronie działa podobnie. Każda odpowiedź kandydata trafiała do zdjęcia losowo, inaczej przy każdym wejściu. Połowa zdjęć to twarze, które w opisie zestawu 2513 osób oceniło jako atrakcyjniejsze, a połowa to twarze ocenione niżej. Gdyby wygląd nie miał wpływu na ocenę odpowiedzi, średnie w obu grupach różniłyby się tylko przypadkiem.
Średnia ocena odpowiedzi, od 1 (bardzo słaba) do 7 (bardzo dobra), przy twarzach z górnej i z dolnej części ocen atrakcyjności zestawu.
Po zadaniu zobaczysz tu swoje średnie i to, jak często taką różnicę daje sam przypadek. Słupek pełnej długości to 7.
Twarze dobraliśmy parami: w każdej parze dwie osoby tej samej płci, z tej samej grupy pochodzenia i w podobnym wieku, jedna z górnej, a druga z dolnej części ocen. Na skali od 1 (dużo mniej atrakcyjna niż przeciętnie) do 7 (dużo bardziej atrakcyjna niż przeciętnie) twarze z górnej grupy dostały od 2513 osób średnio 4,1, a z dolnej 2,3.
Średnie 2513 osób podajemy dla 12 twarzy pełnej wersji. W szybkiej wersji jest 8 z nich, o średnich 4,0 i 2,3. Ocen pojedynczych twarzy nie pokazujemy.
W eksperymencie Richarda Nisbetta i Timothy'ego Wilsona z Uniwersytetu Michigan 118 studentów obejrzało nagranie rozmowy z wykładowcą, francuskojęzycznym Belgiem, który mówił po angielsku z dość wyraźnym akcentem. Połowa zobaczyła go ciepłego i życzliwego, połowa chłodnego i nieufnego wobec studentów. Po ciepłej wersji większość oceniła jego wygląd jako ujmujący, po chłodnej większość jako irytujący. W osobnym badaniu 34 osoby obejrzały jedną z wersji bez dźwięku. Ci, którzy widzieli wersję ciepłą, ocenili jego wygląd i sposób bycia tylko nieznacznie wyżej niż ci, którzy widzieli chłodną, więc zmieniało się głównie to, czy dało się go polubić. Gdy 34 osoby zapytano, czy sympatia do wykładowcy wpłynęła na ocenę jego wyglądu, sposobu bycia i akcentu, większość odpowiedziała, że nie. Inne 56 osób zapytano odwrotnie. Ci, którzy widzieli chłodną wersję, uważali, że to wygląd, sposób bycia i akcent zepsuły im opinię o wykładowcy, czyli odwrotnie, niż było naprawdę.
Ta karta zdradza, na czym polega zadanie. Możesz ją odsłonić po wykonaniu zadania albo od razu.
Pełna wersja na końcu pyta, czy wygląd wpłynął na Twoje oceny, i zestawia odpowiedź z wynikiem.
Skoro wygląd przesuwa ocenę rzeczy, które z wyglądem nie mają nic wspólnego, czy w mózgu obie oceny korzystają z tych samych obszarów?
Co dzieje się w mózgu
W efekcie aureoli ogólne wrażenie z osoby przelewa się na ocenę jej poszczególnych cech. Badacze sprawdzali więc, czy przy ocenie urody i przy ocenie tego, czy ktoś jest dobry albo godny zaufania, pracują te same obszary mózgu, i czy zakłócenie jednego z nich osłabia ten związek. Badania opisane niżej wskazują różne miejsca.
Kształty obszarów kory pochodzą z atlasu HCP-MMP1, a ciała migdałowatego z atlasu Tian i in. (2020). Zaznaczamy obszary atlasu najbliższe punktom podanym w pracach. To przybliżenie miejsca, a nie zmierzona aktywność. Model można obracać palcem albo myszą.
Takashi Tsukiura i Roberto Cabeza zbadali na Uniwersytecie Duke'a 20 kobiet w wieku studenckim. W skanerze oceniały na skali od 1 do 8, jak atrakcyjne są twarze młodych mężczyzn, a w osobnym zadaniu, jak dobre albo złe są opisane w jednym zdaniu czyny. W prawej przyśrodkowej korze oczodołowo-czołowej aktywność rosła razem z oceną, w obu zadaniach. Osoby, u których ten obszar był silniej aktywny podczas oceniania urody twarzy, były w nim silniej aktywne także podczas oceniania czynów (korelacja 0,86, po odrzuceniu dwóch możliwych odstających wyników 0,65).
Autorzy zastrzegają, że to dowód pośredni. Pokazali, że przy obu ocenach zmienia się aktywność tego samego miejsca, ale nie sprawdzali, czy uroda zmienia ocenę dobroci w jednym zadaniu. Badanie objęło tylko kobiety oceniające twarze mężczyzn.
W prawej wyspie, w części, którą autorzy w omówieniu wyników nazywają tylną, było odwrotnie niż w korze oczodołowo-czołowej. Im mniej atrakcyjna twarz i im gorszy czyn, tym silniejsza aktywność. Osoby, u których wyspa była silniej aktywna podczas oceniania twarzy, były w niej silniej aktywne także podczas oceniania czynów (korelacja 0,78, bez dwóch możliwych odstających wyników 0,63). Im silniej u kogoś reagowała kora oczodołowo-czołowa, tym słabiej reagowała wyspa (korelacja −0,41).
Autorzy opisują to jako dwa przeciwne mechanizmy: zbliżanie się do tego, co piękne i dobre, oraz unikanie tego, co brzydkie i złe. To ich interpretacja, której samo badanie nie rozstrzyga.
Zespół Chiary Ferrari i Zairy Cattaneo pokazywał 20 osobom z Włoch twarze wygenerowane komputerowo, o średniej wiarygodności. Przed każdą twarzą przez chwilę wyświetlało się słowo, na przykład „piękny” albo „brzydki”, a badani decydowali, czy twarz wydaje się godna zaufania. Dwa szybkie impulsy pola magnetycznego, pierwszy tuż przed pojawieniem się twarzy, a drugi w chwili jej pojawienia się, trafiały w grzbietowo-przyśrodkową korę przedczołową, w prawą grzbietowo-boczną korę przedczołową albo w czubek głowy, co było warunkiem kontrolnym.
Przy stymulacji czubka głowy twarze po słowach o urodzie częściej uznawano za godne zaufania niż po słowach o brzydocie. Przy stymulacji grzbietowo-przyśrodkowej kory przedczołowej ta różnica znikała. Wynik powtórzył się w drugim eksperymencie, na 20 nowych osobach. Test, który sprawdzał, czy miejsce stymulacji zmienia wpływ słów, dał jednak w obu eksperymentach wynik ledwie istotny, a autorzy sami nazywają efekty małymi. Urody nie było tu widać na twarzach, sugerowało ją słowo. Autorzy tłumaczą, że twarze wygenerowane komputerowo nie mają cech, po których zwykle ocenia się urodę, takich jak włosy czy faktura skóry.
Zespół Bzdoka zebrał 16 badań fMRI nad oceną atrakcyjności i wiarygodności twarzy, w sumie 390 osób. W części eksperymentów badani oceniali to wprost, w części nie wiedzieli, że chodzi o tę ocenę. Jedynym obszarem wspólnym dla obu rodzajów ocen było prawe ciało migdałowate. W analizie wszystkich badań razem dochodziło do niego lewe ciało migdałowate i prawe jądro półleżące. Te badania nie sprawdzały efektu aureoli, tylko to, gdzie mózg przetwarza każdą z tych ocen. Wspólne miejsce jest więc warunkiem, żeby jedna ocena mogła wpływać na drugą, a nie dowodem, że wpływa.
Trzy badania z tej strony wskazują różne obszary: przyśrodkową korę oczodołowo-czołową i wyspę, grzbietowo-przyśrodkową korę przedczołową oraz ciało migdałowate. Model pokazuje je tu razem.
Na co dzień
Zespół Adityi Gulatiego i Nurii Oliver wziął zdjęcia 462 osób z dwóch baz twarzy używanych w badaniach i nałożył na każde popularny filtr upiększający. 2748 osób oceniło po 10 zdjęć, nie widząc nigdy tej samej osoby w obu wersjach. Po filtrze ocena urody nie spadła przy żadnym zdjęciu, a nie zmieniła się tylko przy 18. Te same osoby oceniano też jako inteligentniejsze, bardziej godne zaufania, towarzyskie i szczęśliwe.
Czy po filtrze ocena inteligencji nadal zależała od urody? Zależała, ale wśród zdjęć z filtrem dużo słabiej niż wśród zdjęć bez filtra. Autorzy piszą, że po filtrze aureola przy inteligencji słabnie.
Czy profesjonaliści oceniają osoby atrakcyjne tak samo stronniczo jak studenci? W metaanalizie eksperymentów Megumi Hosody, Eugene'a Stone-Romero i Gwen Coats z 2003 roku osoby atrakcyjne wypadały lepiej w ocenach i decyzjach związanych z pracą, a profesjonaliści ulegali temu tak samo jak studenci. Efekt był podobny dla mężczyzn i kobiet. Był też silniejszy, gdy ta sama osoba oceniała i osoby atrakcyjne, i mniej atrakcyjne, jak w zadaniu na tej stronie. W kolejnych latach wpływ wyglądu malał.
Czy aureola urody działa tak samo na całym świecie? W danych zebranych w 45 krajach przez sieć laboratoriów Psychological Science Accelerator 11 570 osób oceniało 120 twarzy. We wszystkich 11 regionach świata, także w Europie Wschodniej z Polską, twarze ocenione jako atrakcyjniejsze oceniano też jako bardziej inteligentne, odpowiedzialne, pewne siebie i godne zaufania. Troskliwość, agresja i złośliwość wiązały się z urodą tylko w części regionów, a dominacja prawie wszędzie.
Tylu kadetów lotnictwa ocenił jeden dowódca. Jego oceny różnych cech szły w parze zbyt mocno i zbyt równo.
Tyle krajów objęły dane, w których uroda szła w parze z oceną inteligencji i wiarygodności w każdym z 11 regionów świata.
Przy tylu zdjęciach filtr upiększający podniósł ocenę urody. Przy pozostałych 18 jej nie zmienił.
Czy da się przed tym obronić?
Pierwszy odruch to dowiedzieć się o kandydacie więcej, żeby wygląd przestał mieć znaczenie. W metaanalizie zespołu Hosody to nie pomagało. W badaniach z dużą i z małą ilością informacji o osobie wpływ wyglądu był podobny. W starszej metaanalizie zespołu Alice Eagly z 1991 roku siła stereotypu zależała między innymi od tego, czy badani dostawali dodatkowe informacje o osobie.
Drugi odruch to obiecać sobie, że wygląd się nie liczy. Studenci z eksperymentu Nisbetta i Wilsona nie widzieli wpływu nawet po fakcie. Większość zaprzeczała mu także w rozmowie po badaniu, niektórzy z irytacją. Autorzy wyciągnęli z tego wniosek praktyczny. Przy zasadach ślepej recenzji, konfliktu interesów i nepotyzmu zapewnienia nawet najuczciwszych osób, że oceniają niezależnie, warto traktować z podejrzliwością.
Zostaje sposób, który zalecał już Thorndike. Obserwator powinien zapisywać fakty, a nie oceny, a każdą cechę powinno się oceniać osobno, bez wiedzy o faktach dotyczących innych cech tej samej osoby. W komisji rekrutacyjnej można to zrobić, oceniając odpowiedzi, zanim zobaczy się zdjęcie. W eksperymentach z tej strony wrażenie budziło właśnie zdjęcie, nagranie albo słowo pokazane razem z tym, co oceniano.
Czy wrażenie z wyglądu da się zmienić? Marine Rougier i Jan De Houwer sprawdzili to w jednej pracy z trzema badaniami, z planem zarejestrowanym przed zebraniem danych, na 1131 osobach. Badani oglądali zdjęcia, a potem słyszeli, że część z nich zmieniono w programie graficznym, więc osoba wygląda w rzeczywistości lepiej albo gorzej niż na zdjęciu. W badaniach 2 i 3 przypisywane cechy zależały od tej informacji, najmocniej cechy zwykle łączone z urodą. Przed informacją i po niej mierzono je tylko w badaniu 3. Częściowo się to udało. W pierwszym badaniu efektu nie było, a w żadnym nie było grupy, która takiej informacji nie dostała.
Czy Twoich znajomych wygląd kandydatów przesunie mocniej? Sprawdź, jak jest u nich.
O co spierają się badacze
Gdy ktoś dostaje wysokie noty za wszystko, są dwie możliwości. Oceniający może przenosić ogólne wrażenie na każdą cechę. Może też być tak, że ten ktoś naprawdę jest dobry w wielu rzeczach. Nisbett i Wilson zwracali uwagę, że badania oparte na samych ocenach tego nie rozstrzygną, bo ludzie o miłym usposobieniu mogą średnio naprawdę lepiej wyglądać. Dlatego potrzebny jest eksperyment, w którym oceniana rzecz zostaje taka sama, a zmienia się tylko wrażenie.
Metaanaliza zespołu Judith Langlois z 2000 roku pokazała, że atrakcyjne dzieci i dorośli nie tylko są lepiej oceniani i traktowani, także przez ludzi, którzy ich znają, ale też przejawiają korzystniejsze zachowania i cechy. Część aureoli może więc odpowiadać czemuś prawdziwemu. W 1993 roku Kevin Murphy z zespołem uznali, że w badaniach nad błędem aureoli w ocenach nie rozdzielono prawdziwego związku cech od błędu oceniającego. Zaproponowali nawet, żeby wskaźników aureoli przestać na razie używać jako miary w badaniach stosowanych.
Czy uroda przesuwa ocenę każdej cechy w równym stopniu? W metaanalizie Eagly i współpracowników uroda dawała największy zysk przy ocenie kompetencji społecznych, pośredni przy ocenie siły, przystosowania i kompetencji intelektualnych, a bliski zera przy ocenie uczciwości i troski o innych. W danych z 45 krajów część cech wiązała się z urodą tylko w niektórych regionach. W badaniu Tobiasa Kordsmeyera z zespołem z 2024 roku Niemcy i Japończycy oceniali zdjęcia twarzy niemieckich mężczyzn podobnie. Związek urody z oceną prospołeczności (wiarygodności, życzliwości i współczucia) i zdrowia wyszedł w obu grupach, a z oceną dominacji fizycznej w żadnej.
A czy uroda w ogóle mówi coś o innych cechach? Alexander Todorov z zespołem uznali w przeglądzie z 2015 roku, że trafność ocen cech z samej twarzy jest w literaturze mocno przeceniana. W badaniu Seana Talamasa z zespołem z 2016 roku uroda 100 studentów nie wiązała się z ich rzeczywistymi wynikami w nauce, choć silnie wiązała się z tym, jak inteligentni wydawali się na zdjęciu. Dopiero gdy w obliczeniach usunięto wpływ urody, wieku i płci, ocena sumienności z twarzy zaczęła słabo, ale istotnie wiązać się z rzeczywistymi wynikami. Oceny inteligencji i przewidywanych wyników w nauce nadal się z nimi nie wiązały.
Źródła i siła dowodów
Związek urody z oceną innych cech potwierdzają metaanalizy (Eagly i in., 1991; Langlois i in., 2000), w tym eksperymentów nad ocenami związanymi z pracą (Hosoda i in., 2003), dane z 45 krajów (Batres i Shiramizu, 2023) i badanie z planem zarejestrowanym przed zebraniem danych na 2748 osobach (Gulati i in., 2024). Siła efektu wyraźnie zależy od cechy (Eagly i in., 1991), a w badaniach opartych na samych ocenach trudno oddzielić błąd od prawdziwego związku cech (Murphy i in., 1993).
Ocena stoi na badaniu ze stymulacją magnetyczną (Ferrari i in., 2017). Ma warunek kontrolny i powtórzenie na nowych osobach, ale po 20 osób w każdym eksperymencie, a test, czy miejsce stymulacji zmienia wpływ słów o urodzie, dał w obu eksperymentach wynik ledwie istotny. Autorzy sami nazywają efekty małymi, a słaby wynik nie podnosi oceny. Badanie fMRI na 20 osobach (Tsukiura i Cabeza, 2011) i metaanaliza ocen twarzy (Bzdok i in., 2011) wskazują inne obszary niż badanie ze stymulacją.
Zadanie wzorujemy na eksperymencie, w którym to samo wypracowanie oceniano przy autorce atrakcyjnej albo mniej atrakcyjnej (Landy i Sigall, 1974), oraz na eksperymentach o wpływie urody na oceny związane z pracą (Hosoda i in., 2003). Zdjęcia pochodzą z zestawu Face Research Lab London Set (DeBruine i Jones, 2017), udostępnionego na licencji CC BY 4.0. Osoby na zdjęciach zgodziły się na ich użycie w badaniach i do ilustrowania badań, także w mediach. Zdjęcia przycięliśmy i zmniejszyliśmy. Wybraliśmy 6 par twarzy z neutralnym wyrazem: w każdej parze dwie osoby tej samej płci i z tej samej grupy pochodzenia według opisu zestawu, w wieku od 21 do 31 lat, jedna z górnej, a druga z dolnej części średnich ocen atrakcyjności 2513 osób (skala od 1 do 7). Szybka wersja ma 4 pary, pełna 6. Pytanie i 12 odpowiedzi kandydatów napisaliśmy sami, starając się o podobny poziom, i bez form zależnych od płci. Przy każdym wejściu odpowiedzi trafiają do zdjęć losowo, a kolejność kandydatów i twarzy też jest losowa. Wynik porównuje średnią ocenę odpowiedzi przy twarzach z obu grup. Szansę przypadku sprawdza 20 000 losowych podziałów tych samych ocen na dwie równe grupy. Pytanie o wpływ wyglądu w pełnej wersji wzorujemy na pytaniu o świadomość wpływu u Nisbetta i Wilsona (1977). Nie badaliśmy, jak te odpowiedzi oceniają inne osoby, dlatego porównanie z badaniami jest orientacyjne.
Powierzchnia kory pochodzi ze średniej grupowej HCP S1200 (Van Essen i in., 2013), granice obszarów z atlasu HCP-MMP1 (Glasser i in., 2016), a ciało migdałowate z atlasu Tian i in. (2020). Tsukiura i Cabeza (2011) podają szczyty w układzie Talairacha; do układu MNI zamienia je przekształcenie Lancastera i in. (2007). Prawa przyśrodkowa kora oczodołowo-czołowa (8, 3, −16, w układzie MNI 9,5, 3,0, −22,3) leży przy przyśrodkowej ścianie półkuli, której atlas nie dzieli na obszary; najbliższe obszary atlasu to pOFC (7,3 mm), 25 (10,7 mm) i OFC (11,5 mm) prawej półkuli. Prawa wyspa (34, −15, −6, w układzie MNI 37,4, −15,0, −9,9) leży 4,5 mm od obszaru PI, 4,6 mm od PoI1 i 4,9 mm od 52 prawej półkuli. Miejsce stymulacji w badaniu Ferrari i in. (2017), MNI −3, 48, 48, leży przy linii środkowej, 4,4 mm od obszaru 9m i 5,9 mm od 8BL; zaznaczamy je na obu półkulach. Bzdok i in. (2011) wskazują prawe ciało migdałowate jako wspólne dla obu rodzajów ocen.